-Oprowadzić cię po terenach?-zapytała się Riven.
-Tak z chęcią-odpowiedziałem. Poszedłem za nią. Była bardzo młoda, chyba
nie była alfą. A więc kim? Może dzieckiem alf? Najprawdopodobniej, ale
czy w takim razie może mnie przyjąć do watahy? Nie byłem pewien.
-Em...jesteś alfą?-zapytałem się. Zawsze lepiej kogoś spytać czy jest na
wyższym stanowisku, bo jak nie trafię w niższe to może się obrazić.
Wadera zachichotała.
-W pewnym sensie, moi rodzice są parą alfa.-odpowiedziała. Czyli dobrze główkowałem.
-A teraz do nich idziemy-dodała po chwili.
-Aha, pomyliłaś mnie z bratem. Jestem do niego podobny?-zapytałem się.
-Tylko odrobinkę, on jest szary i ma skrzydła.-powiedziała dumnie. Ja
też mam skrzydła ale teraz ich nie widać bo je schowałem i nie
zamierzałem ich rozkładać. Przydają się tylko podczas latania, gdzie
indziej są wielkie i nieporęczne. Szliśmy trochę w milczeniu, aż
dotarliśmy do białej wadery. Spojrzała na nas uważnie.
-To jest moja mama a zarazem alfa Moon-przedstawiła ją.
-Dzień dobry-powiedziałem po prostu.Nie wiedziałem co więcej powiedzieć więc dodałem:
-Jestem tu nowy.
<Moon? Riven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz