Wataha Moon Eclipse
piątek, 8 lipca 2016
czwartek, 21 maja 2015
Od Oath'a do Artemisy
- Nie waż mi się...- krzyknąłem, ale było już za późno. Po kilku minutach od tego zdarzenia zacząłem znowu widzieć.
- Nie, nie, nie... - powtarzałem bezmyślnie w nerwach.
Nogi się pode mną ugięły. Teraz sam już nie widziałem która sytuacja była gorsza. Wizja otrucia czy...
Niee! Nawet wizja mojej śmierci jest lepsza niż strata Artemisy... I znów gdy wszystko zaczyna się układać ktoś lub coś to psuje. Mam tego dość! Nagle coś we mnie drgnęło. Zawyłem żałośnie i wbiegłem w las...
Chciałem po prostu już oderwać się od tego wszystkiego !
~~ Artemisa? ~~
- Nie, nie, nie... - powtarzałem bezmyślnie w nerwach.
Nogi się pode mną ugięły. Teraz sam już nie widziałem która sytuacja była gorsza. Wizja otrucia czy...
Niee! Nawet wizja mojej śmierci jest lepsza niż strata Artemisy... I znów gdy wszystko zaczyna się układać ktoś lub coś to psuje. Mam tego dość! Nagle coś we mnie drgnęło. Zawyłem żałośnie i wbiegłem w las...
Chciałem po prostu już oderwać się od tego wszystkiego !
~~ Artemisa? ~~
piątek, 8 maja 2015
Od Artemisy do Oath'a
Wilk upadł,a ja wciąż byłam sparaliżowana strachem.Pomogłam Assuvie dojść do Moon i Ifus,ale co
z Oath'em?Martwiłam się o niego.Nie oddychał,ale serce wciąż mu biło.Miałam tylko jedno wyjście,
musiałam się poświęcić.Mogłam ofiarować mu moją duszę,powinno zadziałać,ale co z duchami?
Kto się będzie nimi opiekował.Raczej sobie poradzą,będziemy się przecież widzieć w lepszym
świecie.Mogłam też się zmienić przez tą całą śmierć,może utracę moce?Nie zastanawiając się
wchłonęłam w niego mą duszę.
-Żegnaj-powiedziałam-pamiętaj,zrobiłam to dla ciebie.
<Oath?>
PS.Sorki za nieobecność.
z Oath'em?Martwiłam się o niego.Nie oddychał,ale serce wciąż mu biło.Miałam tylko jedno wyjście,
musiałam się poświęcić.Mogłam ofiarować mu moją duszę,powinno zadziałać,ale co z duchami?
Kto się będzie nimi opiekował.Raczej sobie poradzą,będziemy się przecież widzieć w lepszym
świecie.Mogłam też się zmienić przez tą całą śmierć,może utracę moce?Nie zastanawiając się
wchłonęłam w niego mą duszę.
-Żegnaj-powiedziałam-pamiętaj,zrobiłam to dla ciebie.
<Oath?>
PS.Sorki za nieobecność.
sobota, 2 maja 2015
Od Oath'a do Artemisy
Wszystko przybierało coraz dziwniejsze kształty... Po woli traciłem kontakt z rzeczywistością. Wiedziałem tylko, że Artemisa... Bałem się, że coś jej się stanie. Nagle usłyszałem jej głos, który wyrwał mnie na chwilę z objęć trucizny.
- Nic...Nic mi nie jest - powiedziałem drżącym lekko głosem - Zajmij się teraz bratem...
Tylko słuch mi został. Za to z moim umysłem było coraz gorzej. Wszystkie koszmary widziałem przed oczami...
Bałem się... Dziwne uczucie... Po raz pierwszy tak bardzo. Moja umysł pokazywał mi obrazy... Obraz odejścia Artemisy, śmierci sióstr. To wszystko było tak bardzo rzeczywiste.
Nagle usłyszałem odgłos czyjegoś biegu. To nie była Artemisa... To ten wilk. Przerażony krzyknąłem:
- Artemisa uważaj!
Jednak ku mojemu zdziwieniu nie usłyszałem odgłosów walki... Ktoś upadł...
- Artemisa?! - krzyknąłem, wierząc mocno w to, że to nie ona.
~~ Artemisa? ~~
- Nic...Nic mi nie jest - powiedziałem drżącym lekko głosem - Zajmij się teraz bratem...
Tylko słuch mi został. Za to z moim umysłem było coraz gorzej. Wszystkie koszmary widziałem przed oczami...
Bałem się... Dziwne uczucie... Po raz pierwszy tak bardzo. Moja umysł pokazywał mi obrazy... Obraz odejścia Artemisy, śmierci sióstr. To wszystko było tak bardzo rzeczywiste.
Nagle usłyszałem odgłos czyjegoś biegu. To nie była Artemisa... To ten wilk. Przerażony krzyknąłem:
- Artemisa uważaj!
Jednak ku mojemu zdziwieniu nie usłyszałem odgłosów walki... Ktoś upadł...
- Artemisa?! - krzyknąłem, wierząc mocno w to, że to nie ona.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oath'a
-Zostaw go!-warknęłam pełna złości.
-Kogo my tu mamy,czyżby siostrunię Assuvy?-zapytał złośliwie-powiedz mi,co ty mi możesz
zrobić?
Uśmiechnęłam się,on nie wie jak wielkie są moje możliwości.
-Oj wiele-zaśmiałam się i otworzyłam fiolkę.
Cóż jego dusza jest w moim naszyjniku,a ciało może tu poleżeć.Byłam pełna nienawiści i złości,ale
gdy zobaczyłam Oath'a podbiegłam do niego i zapytałam:
Wszystko w porządku?
<Oath?>
-Kogo my tu mamy,czyżby siostrunię Assuvy?-zapytał złośliwie-powiedz mi,co ty mi możesz
zrobić?
Uśmiechnęłam się,on nie wie jak wielkie są moje możliwości.
-Oj wiele-zaśmiałam się i otworzyłam fiolkę.
Cóż jego dusza jest w moim naszyjniku,a ciało może tu poleżeć.Byłam pełna nienawiści i złości,ale
gdy zobaczyłam Oath'a podbiegłam do niego i zapytałam:
Wszystko w porządku?
<Oath?>
Od Oath'a do Artemisy
Skinąłem głową i nadal biegłem. Zbiegliśmy z jakiegoś stromego wzgórza i ujrzeliśmy rannego Assuve. Nad nim stał jakiś śmiejący się wilk. Rozmawiali...Nie jestem pewien o czym. Widać było, że raczej nie są przyjaciółmi.
- Muszę zaatakować... Zostań tu nie chcę żeby coś ci się stało - powiedziałem nie zwracając uwagi na to, że protestowała. Zbiegłem na dół i spojrzałem na napastnika. Spojrzałem mu prosto w oczy, a on zaczął zwijać się z bólu. Śmiejąc się pewnie, rzuciłem się na przeciwnika. Był on, jednak dość silny by się uchronić i zadać cios, drapiąc mnie w kark. Po kilku minutach ponowiłem próbę, lecz coś było nie tak. Wszystko co widziałem zaczęło przybierać jakieś dziwne kształty... No tak! Czemu ja nigdy nie myślę.. To toksyczny wilk. W jego pazurach była trucizna, a ja głupi zaatakowałem. Stałem na środku spoglądając we wszystkie strony i nie za bardzo wiedząc jak się tego pozbyć. Nagle znów rozbrzmiał szyderczy śmiech wilka.
- Kogo my tu mamy ? Czyżby jakaś eskorta Assuvy? Hehehe.. Pora skończyć to co się zaczęło... - powiedział i chyba podszedł do Assuvy. Nagle usłyszałem czyjś głos. To była Artemisa...
~~ Artemisa? ~~
- Muszę zaatakować... Zostań tu nie chcę żeby coś ci się stało - powiedziałem nie zwracając uwagi na to, że protestowała. Zbiegłem na dół i spojrzałem na napastnika. Spojrzałem mu prosto w oczy, a on zaczął zwijać się z bólu. Śmiejąc się pewnie, rzuciłem się na przeciwnika. Był on, jednak dość silny by się uchronić i zadać cios, drapiąc mnie w kark. Po kilku minutach ponowiłem próbę, lecz coś było nie tak. Wszystko co widziałem zaczęło przybierać jakieś dziwne kształty... No tak! Czemu ja nigdy nie myślę.. To toksyczny wilk. W jego pazurach była trucizna, a ja głupi zaatakowałem. Stałem na środku spoglądając we wszystkie strony i nie za bardzo wiedząc jak się tego pozbyć. Nagle znów rozbrzmiał szyderczy śmiech wilka.
- Kogo my tu mamy ? Czyżby jakaś eskorta Assuvy? Hehehe.. Pora skończyć to co się zaczęło... - powiedział i chyba podszedł do Assuvy. Nagle usłyszałem czyjś głos. To była Artemisa...
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oath'a
-Ja,ja...dziękuję-powiedziałam.
Serce zaczęło mi szybciej bić,wzniosłam się do góry.Myślałam,że nie dam rady,ale muszę być silna.
-Jesteśmy blisko-powiedziałam do Oath'a-jest z nim już lepiej,ale nie czuję się dobrze.
Przez duchy czułam bicie serca Assuvy,nie zwracałam na nic uwagi,nawet na Oath'a.
Martwiłam się o Moon,jak on umrze to....to dla niej zbyt ciężkie.Przeżyła wiele,włącznie z
watahą.
-Wiem gdzie jest-powiedziałam do Oath'a.
<Oath?>
Serce zaczęło mi szybciej bić,wzniosłam się do góry.Myślałam,że nie dam rady,ale muszę być silna.
-Jesteśmy blisko-powiedziałam do Oath'a-jest z nim już lepiej,ale nie czuję się dobrze.
Przez duchy czułam bicie serca Assuvy,nie zwracałam na nic uwagi,nawet na Oath'a.
Martwiłam się o Moon,jak on umrze to....to dla niej zbyt ciężkie.Przeżyła wiele,włącznie z
watahą.
-Wiem gdzie jest-powiedziałam do Oath'a.
<Oath?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)