- Nie waż mi się...- krzyknąłem, ale było już za późno. Po kilku minutach od tego zdarzenia zacząłem znowu widzieć.
- Nie, nie, nie... - powtarzałem bezmyślnie w nerwach.
Nogi się pode mną ugięły. Teraz sam już nie widziałem która sytuacja była gorsza. Wizja otrucia czy...
Niee! Nawet wizja mojej śmierci jest lepsza niż strata Artemisy... I znów gdy wszystko zaczyna się układać ktoś lub coś to psuje. Mam tego dość! Nagle coś we mnie drgnęło. Zawyłem żałośnie i wbiegłem w las...
Chciałem po prostu już oderwać się od tego wszystkiego !
~~ Artemisa? ~~
czwartek, 21 maja 2015
piątek, 8 maja 2015
Od Artemisy do Oath'a
Wilk upadł,a ja wciąż byłam sparaliżowana strachem.Pomogłam Assuvie dojść do Moon i Ifus,ale co
z Oath'em?Martwiłam się o niego.Nie oddychał,ale serce wciąż mu biło.Miałam tylko jedno wyjście,
musiałam się poświęcić.Mogłam ofiarować mu moją duszę,powinno zadziałać,ale co z duchami?
Kto się będzie nimi opiekował.Raczej sobie poradzą,będziemy się przecież widzieć w lepszym
świecie.Mogłam też się zmienić przez tą całą śmierć,może utracę moce?Nie zastanawiając się
wchłonęłam w niego mą duszę.
-Żegnaj-powiedziałam-pamiętaj,zrobiłam to dla ciebie.
<Oath?>
PS.Sorki za nieobecność.
z Oath'em?Martwiłam się o niego.Nie oddychał,ale serce wciąż mu biło.Miałam tylko jedno wyjście,
musiałam się poświęcić.Mogłam ofiarować mu moją duszę,powinno zadziałać,ale co z duchami?
Kto się będzie nimi opiekował.Raczej sobie poradzą,będziemy się przecież widzieć w lepszym
świecie.Mogłam też się zmienić przez tą całą śmierć,może utracę moce?Nie zastanawiając się
wchłonęłam w niego mą duszę.
-Żegnaj-powiedziałam-pamiętaj,zrobiłam to dla ciebie.
<Oath?>
PS.Sorki za nieobecność.
sobota, 2 maja 2015
Od Oath'a do Artemisy
Wszystko przybierało coraz dziwniejsze kształty... Po woli traciłem kontakt z rzeczywistością. Wiedziałem tylko, że Artemisa... Bałem się, że coś jej się stanie. Nagle usłyszałem jej głos, który wyrwał mnie na chwilę z objęć trucizny.
- Nic...Nic mi nie jest - powiedziałem drżącym lekko głosem - Zajmij się teraz bratem...
Tylko słuch mi został. Za to z moim umysłem było coraz gorzej. Wszystkie koszmary widziałem przed oczami...
Bałem się... Dziwne uczucie... Po raz pierwszy tak bardzo. Moja umysł pokazywał mi obrazy... Obraz odejścia Artemisy, śmierci sióstr. To wszystko było tak bardzo rzeczywiste.
Nagle usłyszałem odgłos czyjegoś biegu. To nie była Artemisa... To ten wilk. Przerażony krzyknąłem:
- Artemisa uważaj!
Jednak ku mojemu zdziwieniu nie usłyszałem odgłosów walki... Ktoś upadł...
- Artemisa?! - krzyknąłem, wierząc mocno w to, że to nie ona.
~~ Artemisa? ~~
- Nic...Nic mi nie jest - powiedziałem drżącym lekko głosem - Zajmij się teraz bratem...
Tylko słuch mi został. Za to z moim umysłem było coraz gorzej. Wszystkie koszmary widziałem przed oczami...
Bałem się... Dziwne uczucie... Po raz pierwszy tak bardzo. Moja umysł pokazywał mi obrazy... Obraz odejścia Artemisy, śmierci sióstr. To wszystko było tak bardzo rzeczywiste.
Nagle usłyszałem odgłos czyjegoś biegu. To nie była Artemisa... To ten wilk. Przerażony krzyknąłem:
- Artemisa uważaj!
Jednak ku mojemu zdziwieniu nie usłyszałem odgłosów walki... Ktoś upadł...
- Artemisa?! - krzyknąłem, wierząc mocno w to, że to nie ona.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oath'a
-Zostaw go!-warknęłam pełna złości.
-Kogo my tu mamy,czyżby siostrunię Assuvy?-zapytał złośliwie-powiedz mi,co ty mi możesz
zrobić?
Uśmiechnęłam się,on nie wie jak wielkie są moje możliwości.
-Oj wiele-zaśmiałam się i otworzyłam fiolkę.
Cóż jego dusza jest w moim naszyjniku,a ciało może tu poleżeć.Byłam pełna nienawiści i złości,ale
gdy zobaczyłam Oath'a podbiegłam do niego i zapytałam:
Wszystko w porządku?
<Oath?>
-Kogo my tu mamy,czyżby siostrunię Assuvy?-zapytał złośliwie-powiedz mi,co ty mi możesz
zrobić?
Uśmiechnęłam się,on nie wie jak wielkie są moje możliwości.
-Oj wiele-zaśmiałam się i otworzyłam fiolkę.
Cóż jego dusza jest w moim naszyjniku,a ciało może tu poleżeć.Byłam pełna nienawiści i złości,ale
gdy zobaczyłam Oath'a podbiegłam do niego i zapytałam:
Wszystko w porządku?
<Oath?>
Od Oath'a do Artemisy
Skinąłem głową i nadal biegłem. Zbiegliśmy z jakiegoś stromego wzgórza i ujrzeliśmy rannego Assuve. Nad nim stał jakiś śmiejący się wilk. Rozmawiali...Nie jestem pewien o czym. Widać było, że raczej nie są przyjaciółmi.
- Muszę zaatakować... Zostań tu nie chcę żeby coś ci się stało - powiedziałem nie zwracając uwagi na to, że protestowała. Zbiegłem na dół i spojrzałem na napastnika. Spojrzałem mu prosto w oczy, a on zaczął zwijać się z bólu. Śmiejąc się pewnie, rzuciłem się na przeciwnika. Był on, jednak dość silny by się uchronić i zadać cios, drapiąc mnie w kark. Po kilku minutach ponowiłem próbę, lecz coś było nie tak. Wszystko co widziałem zaczęło przybierać jakieś dziwne kształty... No tak! Czemu ja nigdy nie myślę.. To toksyczny wilk. W jego pazurach była trucizna, a ja głupi zaatakowałem. Stałem na środku spoglądając we wszystkie strony i nie za bardzo wiedząc jak się tego pozbyć. Nagle znów rozbrzmiał szyderczy śmiech wilka.
- Kogo my tu mamy ? Czyżby jakaś eskorta Assuvy? Hehehe.. Pora skończyć to co się zaczęło... - powiedział i chyba podszedł do Assuvy. Nagle usłyszałem czyjś głos. To była Artemisa...
~~ Artemisa? ~~
- Muszę zaatakować... Zostań tu nie chcę żeby coś ci się stało - powiedziałem nie zwracając uwagi na to, że protestowała. Zbiegłem na dół i spojrzałem na napastnika. Spojrzałem mu prosto w oczy, a on zaczął zwijać się z bólu. Śmiejąc się pewnie, rzuciłem się na przeciwnika. Był on, jednak dość silny by się uchronić i zadać cios, drapiąc mnie w kark. Po kilku minutach ponowiłem próbę, lecz coś było nie tak. Wszystko co widziałem zaczęło przybierać jakieś dziwne kształty... No tak! Czemu ja nigdy nie myślę.. To toksyczny wilk. W jego pazurach była trucizna, a ja głupi zaatakowałem. Stałem na środku spoglądając we wszystkie strony i nie za bardzo wiedząc jak się tego pozbyć. Nagle znów rozbrzmiał szyderczy śmiech wilka.
- Kogo my tu mamy ? Czyżby jakaś eskorta Assuvy? Hehehe.. Pora skończyć to co się zaczęło... - powiedział i chyba podszedł do Assuvy. Nagle usłyszałem czyjś głos. To była Artemisa...
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oath'a
-Ja,ja...dziękuję-powiedziałam.
Serce zaczęło mi szybciej bić,wzniosłam się do góry.Myślałam,że nie dam rady,ale muszę być silna.
-Jesteśmy blisko-powiedziałam do Oath'a-jest z nim już lepiej,ale nie czuję się dobrze.
Przez duchy czułam bicie serca Assuvy,nie zwracałam na nic uwagi,nawet na Oath'a.
Martwiłam się o Moon,jak on umrze to....to dla niej zbyt ciężkie.Przeżyła wiele,włącznie z
watahą.
-Wiem gdzie jest-powiedziałam do Oath'a.
<Oath?>
Serce zaczęło mi szybciej bić,wzniosłam się do góry.Myślałam,że nie dam rady,ale muszę być silna.
-Jesteśmy blisko-powiedziałam do Oath'a-jest z nim już lepiej,ale nie czuję się dobrze.
Przez duchy czułam bicie serca Assuvy,nie zwracałam na nic uwagi,nawet na Oath'a.
Martwiłam się o Moon,jak on umrze to....to dla niej zbyt ciężkie.Przeżyła wiele,włącznie z
watahą.
-Wiem gdzie jest-powiedziałam do Oath'a.
<Oath?>
Od Oath'a do Artemisy
- Moon na to zasłużyła... - wyszeptałem - Gdyby nie ona wataha nadal by istniała...
Gdy skończyłem Artemisa spojrzała na mnie z wyrzutem.
- No wiem, wiem... W każdym bądź razie nie pozwolę twojemu bratu zginąć...
Rozejrzałem się w około, wymyślając na szybko jakiś plan.
- Gdzie on jest? Mam plan - spytałem szeptem.
Artemisa wskazała kierunek, a ja puściłem się biegiem w przód omijając zaskoczoną Moon.
Artemisa biegła ze mną.
- To twój plan?! - spytała mnie ze zdziwieniem.
- Nic lepszego nie udałoby mi się wymyślić. Moon nie pobiegnie za nami. Ifus ją zatrzyma - dodałem.
- Artemisa? Pamiętaj, nawet jeśli nie uda nam się go uratować.... My zawsze będziemy twoją rodziną...Zawsze będziesz mogła na nas liczyć. - dodałem lekko zdyszany.
~~ Artemisa? ~~
Gdy skończyłem Artemisa spojrzała na mnie z wyrzutem.
- No wiem, wiem... W każdym bądź razie nie pozwolę twojemu bratu zginąć...
Rozejrzałem się w około, wymyślając na szybko jakiś plan.
- Gdzie on jest? Mam plan - spytałem szeptem.
Artemisa wskazała kierunek, a ja puściłem się biegiem w przód omijając zaskoczoną Moon.
Artemisa biegła ze mną.
- To twój plan?! - spytała mnie ze zdziwieniem.
- Nic lepszego nie udałoby mi się wymyślić. Moon nie pobiegnie za nami. Ifus ją zatrzyma - dodałem.
- Artemisa? Pamiętaj, nawet jeśli nie uda nam się go uratować.... My zawsze będziemy twoją rodziną...Zawsze będziesz mogła na nas liczyć. - dodałem lekko zdyszany.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oath'a
-To długa historia-odpowiedziałam-moje moce i duchy mi pomogły.
Przyglądałam się Oath'owi.Prawie wcale się nie zmienił,był taki jak zawsze
wyjątkowy.Tak samo z Moon i Ifus,też się nie zmieniły.Nagle upuściłam moją
fiolkę,w której były duchy.Jeden z duchów szepnął coś do mnie i wleciał do
fiolki w postaci naszyjnika.Łzy zebrały się w moich oczach.
-Assuva jest bliski śmierci-szepnęłam do Oath'a-Ja jakoś to zniosę ale Moon?
Chociaż,nie wiem czy umiem,ale spróbuję coś zrobić.
<Oath?>
Przyglądałam się Oath'owi.Prawie wcale się nie zmienił,był taki jak zawsze
wyjątkowy.Tak samo z Moon i Ifus,też się nie zmieniły.Nagle upuściłam moją
fiolkę,w której były duchy.Jeden z duchów szepnął coś do mnie i wleciał do
fiolki w postaci naszyjnika.Łzy zebrały się w moich oczach.
-Assuva jest bliski śmierci-szepnęłam do Oath'a-Ja jakoś to zniosę ale Moon?
Chociaż,nie wiem czy umiem,ale spróbuję coś zrobić.
<Oath?>
Od Oath'a do Artemisy
- Niestety nie.. - powiedziałem - Najważniejsze jest to że nic ci się nie stało.
- Pomożemy ci go szukać, jeśli chcesz - rzuciła Ifus stojąca za mną.
- Jasne. Możemy wyruszyć nawet teraz - potwierdziłem.
Wilczyca skinęła głową i uśmiechnęła się.
- Chodźmy już - powiedziała nieco ciszej Moon i ruszyła w przód. Wszyscy potruchtaliśmy za nią.
Szedłem obok Artemisy. Wydawała się jeszcze piękniejsza niż przedtem. Starałem się nie okazywać zbytnio tego, że tak bardzo za nią tęskniłem. Nie chciałem, żeby pomyślała, że zachowuję się jak szczeniak.
- Jak tu trafiłaś? - spytałem udając obojętność i wpatrzyłem się w wilczyce.
~~ Artemisa? ~~
- Pomożemy ci go szukać, jeśli chcesz - rzuciła Ifus stojąca za mną.
- Jasne. Możemy wyruszyć nawet teraz - potwierdziłem.
Wilczyca skinęła głową i uśmiechnęła się.
- Chodźmy już - powiedziała nieco ciszej Moon i ruszyła w przód. Wszyscy potruchtaliśmy za nią.
Szedłem obok Artemisy. Wydawała się jeszcze piękniejsza niż przedtem. Starałem się nie okazywać zbytnio tego, że tak bardzo za nią tęskniłem. Nie chciałem, żeby pomyślała, że zachowuję się jak szczeniak.
- Jak tu trafiłaś? - spytałem udając obojętność i wpatrzyłem się w wilczyce.
~~ Artemisa? ~~
Od Aremisy do Moon
Usłyszałam czyjś głos czy to była Moon?Chyba tak,w końcu zawsze poznawałam ten dźwięk.
Zamyśliłam się,to na pewno była ona.Jeszcze Ifus,musiał być też Oath,ale Assuvy nie było.
-Tak,to ja-odpowiedziałam i podbiegłam do nich.
Poczułam,że są szczęśliwi,ja też byłam,ale co z moim bratem?Może nie żyję,nie mogę tak
myśleć,ale nie wiadomo.Uśmiechnęłam się do nich,nagle zdałam sobie sprawę i zapytałam:
-Nie widzieliście Assuvy?
<Moon lub Oath :)?)>
Zamyśliłam się,to na pewno była ona.Jeszcze Ifus,musiał być też Oath,ale Assuvy nie było.
-Tak,to ja-odpowiedziałam i podbiegłam do nich.
Poczułam,że są szczęśliwi,ja też byłam,ale co z moim bratem?Może nie żyję,nie mogę tak
myśleć,ale nie wiadomo.Uśmiechnęłam się do nich,nagle zdałam sobie sprawę i zapytałam:
-Nie widzieliście Assuvy?
<Moon lub Oath :)?)>
Od Moon do Artemisy
Czemu wszystko tak się potoczyło? Wszyscy odeszli... A to wszystko moja wina. Nie byłam dobrą Alfą. Rodzice nie byliby dumni. Zawiodłam po raz kolejny... Teraz? Teraz wałęsam się z rodzeństwem po terenach dawnego Moon Eclipse. Ifus odżyła w samotności, a Oath... Oath jakby posmutniał wciąż wypomina mi ,że to wszystko moja wina. I ma racje.
Było już po południe. Spoglądałam w niebo myśląc co teraz począć. Nagle na niebie zauważyłam niewyraźną sylwetkę wilka.
- Ifus.. Oath... Patrzcie - powiedziałam cicho i podniosłam się z ziemi.
- To przecież... To Artemisa- dodałam.
-Co ?! - krzyknął Oath i puścił się biegiem w stronę wilczycy.
Ja zgarnęłam Ifus i pobiegłyśmy za nim. Na skraju polany ujrzałam Artemise.
Podreptałam do niej.
-Artemisa... Czy to ty ?
~~ Artemisa ;) ~~
Było już po południe. Spoglądałam w niebo myśląc co teraz począć. Nagle na niebie zauważyłam niewyraźną sylwetkę wilka.
- Ifus.. Oath... Patrzcie - powiedziałam cicho i podniosłam się z ziemi.
- To przecież... To Artemisa- dodałam.
-Co ?! - krzyknął Oath i puścił się biegiem w stronę wilczycy.
Ja zgarnęłam Ifus i pobiegłyśmy za nim. Na skraju polany ujrzałam Artemise.
Podreptałam do niej.
-Artemisa... Czy to ty ?
~~ Artemisa ;) ~~
Od Artemisy
Źle się czułam,wszyscy się rozdzieliliśmy.Zostały mi tylko duchy i ja sama.Tęskniłam z Assuvą,Ifus,Moon
a najbardziej za Oath'em.Tak tak,ja bardzo go lubiłam,ale nie ważne.Jakoś się pogubiliśmy.
Duchy zawsze mi pomagały,bo z moim wzrokiem (jak wiadomo) jest źle.Musiałam ich znaleźć.
Przeczuwałam gdzie są.Wzniosłam się w powietrze i wąchałam czy czasem nie ma tu ich zapachu.Nie było ich.
Ale dzięki mojej mocy czułam ich bicia serca.Byłam już blisko,czułam tu.
Zleciałam na dół, i jak mnie wielka inteligencja i węch nie myli oni tu byli.
<Oath,Ifus albo Moon?>
a najbardziej za Oath'em.Tak tak,ja bardzo go lubiłam,ale nie ważne.Jakoś się pogubiliśmy.
Duchy zawsze mi pomagały,bo z moim wzrokiem (jak wiadomo) jest źle.Musiałam ich znaleźć.
Przeczuwałam gdzie są.Wzniosłam się w powietrze i wąchałam czy czasem nie ma tu ich zapachu.Nie było ich.
Ale dzięki mojej mocy czułam ich bicia serca.Byłam już blisko,czułam tu.
Zleciałam na dół, i jak mnie wielka inteligencja i węch nie myli oni tu byli.
<Oath,Ifus albo Moon?>
Kochani ! :*
Po dłuższym namyśle postanowiłam spróbować odnowić watahę. Czemu spróbować ? Otóż nie jetem pewna czy do końca mi to wyjdzie... Trudno jest aktywować od nowa coś co straciło swoją aktywność XD ( Tak wiem masło maślane xD ). Wracając do tematu. Bardzo zależy mi na tym żeby ten blog choć trochę zbliżył się do stanu przed zamknięciem :* Mam nadzieje, że się uda.
W każdym bądź razie spróbuję.
Pozdrowionka :D
Wasz "Stary" Moonciak :*
W każdym bądź razie spróbuję.
Pozdrowionka :D
Wasz "Stary" Moonciak :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)