Spojrzałam w górę i przez chwilę nie odzywałam się.
Potem znów spuściłam pysk i spojrzałam w stronę kamienia.
- No ciekawe gdzie jest ten Placek? - spytałam ze sztuczną ciekawością.
Wstałam i wolnym tempem zaczęłam iść w stronę kamienia.
- Hmm...
- Zdajesz sobie sprawę ,że wiem gdzie jesteś? Wyłaź musimy pogadać - powiedziałam i usiadłam na posadzce.
~~ Pic? ~~
sobota, 29 listopada 2014
Od Pic'a cd. Moon
Spojrzałem na Moon.
- Nie. - Burknąłem.
Właśnie chciałem coś dorzucić kiedy wadera lekko kopnęła mnie w brzuch i zrzuciła mnie. Trochę zadławiłem się krwią.
- Ona ma rację. - Uśmiechnęła się wadera chamsko. - Czuję się nieswojo.
- Tak na pewno. Skoro już sobie pogadaliśmy to możesz zmykać sobie do swojego magicznego zoo i w przebraniu klauna straszyć dwunogów. Nie lubimy obcych na terenie watahy. - Burknąłem.
- Ej. Mogę dołączyć.
Zerknąłem błagalnie na Moon.
- Mogę być dobra! - Dodała wilczyca. - Patrzcie!
Nagle w miejscu czarnej wilczycy była szara. Usiadłem z wrażenia.
- Jak macie na imię? - Odezwała się wadera. - Ja jestem Night Blood. Ale mówcie mi Bloody.
- Ja jestem Moon a to jest Picallo. - Alfa odpowiedziała bezceremonialnie.
Nagle Bloody usiadła obok mnie. Niech se siedzi. Wtem niebo pochmurniało. Zebrał się silny wiatr.
- Pic. Będzie burza. Idziesz? - Zapytała się Moon
- Nie... Zaczekam.
Siedzieliśmy już tylko we dwojga na polanie. Wadera wstała i wystawiła głowę na wiatr. Spojrzała na mnie z ufnością.
Nagle usłyszałem Moon.
- Picallo chodź! Ty Placku!
- No to pa! - Mruknąłem do wadery i pobiegłem do jaskini. Przy niej spotkałem Moon. Jak ona się tu znalazła?! Schyliłem się i schowałem się za kamień.
<Moon?>
- Nie. - Burknąłem.
Właśnie chciałem coś dorzucić kiedy wadera lekko kopnęła mnie w brzuch i zrzuciła mnie. Trochę zadławiłem się krwią.
- Ona ma rację. - Uśmiechnęła się wadera chamsko. - Czuję się nieswojo.
- Tak na pewno. Skoro już sobie pogadaliśmy to możesz zmykać sobie do swojego magicznego zoo i w przebraniu klauna straszyć dwunogów. Nie lubimy obcych na terenie watahy. - Burknąłem.
- Ej. Mogę dołączyć.
Zerknąłem błagalnie na Moon.
- Mogę być dobra! - Dodała wilczyca. - Patrzcie!
Nagle w miejscu czarnej wilczycy była szara. Usiadłem z wrażenia.
- Jak macie na imię? - Odezwała się wadera. - Ja jestem Night Blood. Ale mówcie mi Bloody.
- Ja jestem Moon a to jest Picallo. - Alfa odpowiedziała bezceremonialnie.
Nagle Bloody usiadła obok mnie. Niech se siedzi. Wtem niebo pochmurniało. Zebrał się silny wiatr.
- Pic. Będzie burza. Idziesz? - Zapytała się Moon
- Nie... Zaczekam.
Siedzieliśmy już tylko we dwojga na polanie. Wadera wstała i wystawiła głowę na wiatr. Spojrzała na mnie z ufnością.
Nagle usłyszałem Moon.
- Picallo chodź! Ty Placku!
- No to pa! - Mruknąłem do wadery i pobiegłem do jaskini. Przy niej spotkałem Moon. Jak ona się tu znalazła?! Schyliłem się i schowałem się za kamień.
<Moon?>
Konkurs wr. 2 zakończony.
1 miejsce: Aiden ~ 30 MG
2 miejsce: Picallo ~ 20 MG
3 miejsce: Quick Death, Donve, Kiba ~ 10 MG
2 miejsce: Picallo ~ 20 MG
3 miejsce: Quick Death, Donve, Kiba ~ 10 MG
Gratuluję !
Od Moon do Bloody
Patrzyłam na wilki z lekkim rozbawieniem. Zdawali się być idealnie dobrani.
- No już Picallo bądź grzecznym wilkiem i zejdź z tej wilczycy.
Moje słowa odbiły się jakby o mur. Nikt nie zwrócił w ogóle uwagi, że coś mówiłam.
Znudzona położyłam się na ziemi i jeszcze raz spojrzałam na trwającą w napiętym milczeniu parce.
- Ustąpisz wreszcie Pic? Czy mam Ci w tym pomóc? - spytałam ze złośliwym uśmiechem.
~~ Picallo, Bloody?? ~~
- No już Picallo bądź grzecznym wilkiem i zejdź z tej wilczycy.
Moje słowa odbiły się jakby o mur. Nikt nie zwrócił w ogóle uwagi, że coś mówiłam.
Znudzona położyłam się na ziemi i jeszcze raz spojrzałam na trwającą w napiętym milczeniu parce.
- Ustąpisz wreszcie Pic? Czy mam Ci w tym pomóc? - spytałam ze złośliwym uśmiechem.
~~ Picallo, Bloody?? ~~
Od Bloody do Picallo, Moon
Łaziłam po jakiś polach. Nagle coś zaszeleściło w trawie. Nie zdziwiło
mnie to. Ze znudzoną miną spojrzałam spokojnie w stronę kępki zielska.
Był tam wilk. Super. Odeszłam od krzaku. Zmieniłam formę. W tym mrocznym
ciele to takie łażenie to po ch****ę się przydaje. Nagle zorientowałam
się że coś mnie śledzi. Trochę się zdenerwowałam. Jednak położyłam się i
zmrużyłam oczy. Powoli je zamykałam. Nagle coś na mnie wskoczyło.
Przerażona wyskoczyłam w powietrze i warknęłam niezwykle głośno. Z góry
mogłam zobaczyć co to jest. Zawsze mogłam się przyglądać. Zmieniłam
formę. Teraz będzie idealnie. Jako mroczna wciąż patrze na wszystkich z
góry.
- Wynoś się! - Warknął wilk.
- Bo co? - Zaśmiałam się.
Już miała nastąpić walka kiedy z wysokiej trawy wyłoniła się biała wadera.
- Picallo spokojnie. To tylko wilk. Nie jakiś słoń czy niedźwiedź tylko najnormalniejsza wilczyca.
- Spokojnie? Spokojnie?! - Krzyknął basior. - Nie pozwolę aby na terenach watahy łaziła jakaś włóczęga.
Kiedy to powiedział zapanowała cisza. Wadera się przestraszyła, Picallo był dumny że mnie uciszył a we mnie wrzało ze wściekłości. Włóczęga?! To on ma takie potargane włosy jakby nigdy w życiu nie widział szczotki! Pewnie nawet nie wie co to szczotka. Spojrzałam na niego. Miał duże błękitne oczy. I sumie ta grzywka tak fajnie przysłaniała mu jedno.
<Moon? Picallo?>
- Wynoś się! - Warknął wilk.
- Bo co? - Zaśmiałam się.
Już miała nastąpić walka kiedy z wysokiej trawy wyłoniła się biała wadera.
- Picallo spokojnie. To tylko wilk. Nie jakiś słoń czy niedźwiedź tylko najnormalniejsza wilczyca.
- Spokojnie? Spokojnie?! - Krzyknął basior. - Nie pozwolę aby na terenach watahy łaziła jakaś włóczęga.
Kiedy to powiedział zapanowała cisza. Wadera się przestraszyła, Picallo był dumny że mnie uciszył a we mnie wrzało ze wściekłości. Włóczęga?! To on ma takie potargane włosy jakby nigdy w życiu nie widział szczotki! Pewnie nawet nie wie co to szczotka. Spojrzałam na niego. Miał duże błękitne oczy. I sumie ta grzywka tak fajnie przysłaniała mu jedno.
<Moon? Picallo?>
Od Marttiny do Akimitsu
Szłam lasem . Nad jezioro . Trochę po to by się pobawić mocami i wodą , a
trochę żeby pooglądać przyrodę . Gdy dotarłam w najlepsze podnosiłam
wodę i opuszczałam , robiłam unosząc ją różne kształty . W końcu mi się
znudziło i siedziała wpatrując się w odbicia drzew . Nagle zobaczyłam
wilka -basiora . Miał takie piękne oczy i sierść . Podszedł do mnie i
zapytał :
-Jak masz na imię ?
-Ja ?-spytałam nie wierząc że o mnie chodzi
-Tak .
-Marttina , a Ty ?
<Akimitsu?>
-Jak masz na imię ?
-Ja ?-spytałam nie wierząc że o mnie chodzi
-Tak .
-Marttina , a Ty ?
<Akimitsu?>
Od Astrid do Aiden
Uśmiechnęłam się sama do siebie.Eris pisnęła coś w swoim języku,a ja po
chwili namysłu jej odpowiedziałam tak samo.To było dziwne,ale
rozmawiałyśmy z sobą w języku gryfów.
-Umiesz z nią rozmawiać?-Spytał Aiden.
-Nie tylko.-Odpowiedziałam krótko i pogłaskałam Eris.Aiden i Cameron zaczęli rozpalać ognisko.Jakoś im to nie szło.Westchnęłam ciężko i zdjęłam jedną z rękawiczek rzucając ją na ziemię.Strzeliłam ogniem prosto w stos drewna i szybko założyłam rękawiczkę odwracając wzrok.Kiedy jedli ptaka wsiadłam na Eris i położyłam się na jej miękkim puchu.Strasznie mi się nudziło...nie miałam nic lepszego do roboty niż siedzenie tutaj.
-Ty jeszcze tutaj?-Spytał Aiden odwracając się.
-Tak.-Odpowiedziałam wbijając wzrok w ziemię.-Chyba za chwilę odlecę.-Dodałam i zeskoczyłam na ziemię.
-Ale...jak?
-Na Eris,a niby na czym?-Spytałam i odwróciłam się do niego tyłem.Aiden nie odpowiedział tylko śledził jak wsiadał na Eris i szykuję się do odlotu.
~No nie bądz taka wredna.Może ich jaskinia jest gdzieś daleko,a robi się ciemno~Pomyślałam.Westchnęłam i znów odwróciłam się w ich stronę.
-Może was pod wieść?-Spytałam cicho.
(Aiden?)
-Umiesz z nią rozmawiać?-Spytał Aiden.
-Nie tylko.-Odpowiedziałam krótko i pogłaskałam Eris.Aiden i Cameron zaczęli rozpalać ognisko.Jakoś im to nie szło.Westchnęłam ciężko i zdjęłam jedną z rękawiczek rzucając ją na ziemię.Strzeliłam ogniem prosto w stos drewna i szybko założyłam rękawiczkę odwracając wzrok.Kiedy jedli ptaka wsiadłam na Eris i położyłam się na jej miękkim puchu.Strasznie mi się nudziło...nie miałam nic lepszego do roboty niż siedzenie tutaj.
-Ty jeszcze tutaj?-Spytał Aiden odwracając się.
-Tak.-Odpowiedziałam wbijając wzrok w ziemię.-Chyba za chwilę odlecę.-Dodałam i zeskoczyłam na ziemię.
-Ale...jak?
-Na Eris,a niby na czym?-Spytałam i odwróciłam się do niego tyłem.Aiden nie odpowiedział tylko śledził jak wsiadał na Eris i szykuję się do odlotu.
~No nie bądz taka wredna.Może ich jaskinia jest gdzieś daleko,a robi się ciemno~Pomyślałam.Westchnęłam i znów odwróciłam się w ich stronę.
-Może was pod wieść?-Spytałam cicho.
(Aiden?)
Od Akiego
Leciałem nad lasem, powoli wypatrując jakiegoś jeziorka albo rzeki.
Byłem spragniony po długim locie. Nagle zauważyłem rzekę, sfrunąłem na
jej brzeg i schowałem skrzydła bo po co mam się nimi chwalić?
Rozejrzałem się czy nie czai się tu jakieś niebezpieczeństwo,
stwierdziwszy ze jestem tu sam zanurzyłem język w chłodnej wodzie i
zacząłem łapczywie pić. Woda była taka pyszna i orzeźwiająca! Czułem jak
w moje ciało wraca nowa energia. Właśnie skończyłem pić i oblizywałem
się gdy usłyszałem że ktoś biegnie w moim kierunku. Zacząłem już
odwracać głowę ale to "coś" było szybsze. Z całej siły wpadło na mnie i
wepchnęło mnie do wody. Wylądowałem z głośnym pluskiem, wylądowałem na
ostrym kamieniu który zadrapał mi łapę.
-Ał-syknąłem do siebie pod nosem. Podniosłem gniewne spojrzenie na tego co próbował mnie utopić. Zobaczyłem że to piękna wadera.
<Jakaś piękna wadera? :P>
-Ał-syknąłem do siebie pod nosem. Podniosłem gniewne spojrzenie na tego co próbował mnie utopić. Zobaczyłem że to piękna wadera.
<Jakaś piękna wadera? :P>
czwartek, 27 listopada 2014
Od Aidena do Astrid
Niosłem w pysku ptaka, który zdążył zostać pozbawiony skrzydła. Kiedy
gryf wylądował na polanie upuściłem zdobycz i w groźnej postawie
zacząłem warczeć. Wadera obróciła się i spojrzała na mnie karcąco.
-Sory, nie wiedziałem, że ten wielki gołąb jest z tobą!
Nagle z lasu zaczęło dobiegać wołanie:
-Aiden, Aiden! Aiden debilu! Gdzie jesteś!?
-Tutaj.
-Gdzie znowu cię wywiało?!
-TUTAJ!
Wrzasnąłem już naprawdę głośno.
-On zawsze musi uciekać, ma mnie kompletnie gdzieś! Ja mu tu obiad niosę a ten idiota nie raczy nawet zaczekać!
Powiedziała ruda kulka z peleryną w postaci kocyka wychodząc z lasu. Cameron mnie nie zobaczył póki nie warknąłem groźnie. On także upuścił zdobycz w postaci dwóch myszy.
-Aiden? Co to do jasnej cho*ery jest?
Powiedział po czym przerażony wbiegł mi pod łapy następnie na grzbiet i wtulił się w futro.
-Spokojnie galareto. To zwierzak tej pani, która nam upolowała żarełko.
-To sam nie dałeś rady?
-Ehhh, chcesz pocałować grunt?
Nie miałem już naprawdę siły nieść tej kupki kłaków. Usiadłem, a właściwie zwaliłem się na ziemię i z precyzją pozbawiłem ptaka piór. Cameron bez słowa ruszył po jakieś patyki po czym pośpiesznie rozpalił ognisko.
-A gdzie drugie skrzydło?
-Umieram z głodu!
<Astrid?>
-Sory, nie wiedziałem, że ten wielki gołąb jest z tobą!
Nagle z lasu zaczęło dobiegać wołanie:
-Aiden, Aiden! Aiden debilu! Gdzie jesteś!?
-Tutaj.
-Gdzie znowu cię wywiało?!
-TUTAJ!
Wrzasnąłem już naprawdę głośno.
-On zawsze musi uciekać, ma mnie kompletnie gdzieś! Ja mu tu obiad niosę a ten idiota nie raczy nawet zaczekać!
Powiedziała ruda kulka z peleryną w postaci kocyka wychodząc z lasu. Cameron mnie nie zobaczył póki nie warknąłem groźnie. On także upuścił zdobycz w postaci dwóch myszy.
-Aiden? Co to do jasnej cho*ery jest?
Powiedział po czym przerażony wbiegł mi pod łapy następnie na grzbiet i wtulił się w futro.
-Spokojnie galareto. To zwierzak tej pani, która nam upolowała żarełko.
-To sam nie dałeś rady?
-Ehhh, chcesz pocałować grunt?
Nie miałem już naprawdę siły nieść tej kupki kłaków. Usiadłem, a właściwie zwaliłem się na ziemię i z precyzją pozbawiłem ptaka piór. Cameron bez słowa ruszył po jakieś patyki po czym pośpiesznie rozpalił ognisko.
-A gdzie drugie skrzydło?
-Umieram z głodu!
<Astrid?>
środa, 26 listopada 2014
Od June
Szlam przez gęsty las a Moon za mną. Chciałam jej pokazać jaka jestem. A
jestem wredna. Kiedy doszłyśmy do skżyżowania skręciłam w prawo i
wrzuciłam Moon do rzeki obok. Moon się wściekła a ja rozprostowałam
skrzydła i uniosłam się ku górze.
-No i co Moon?
-Nic June...- odparła wściekła a ja się cicho zaśmiałam z jej głupoty i z tego że wylądowała w rzece.
(Moon?)
-No i co Moon?
-Nic June...- odparła wściekła a ja się cicho zaśmiałam z jej głupoty i z tego że wylądowała w rzece.
(Moon?)
Konkurs numeros 2 !
Tym razem wersja dla basiorów!
1 miejsce: 30 MG
2 miejsce: 20 MG
3 miejsce: 10 MG
Powodzenia!!!!!!!!!!
1 miejsce: 30 MG
2 miejsce: 20 MG
3 miejsce: 10 MG
Powodzenia!!!!!!!!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~
Wasza Rubi ^...^
Wasza Rubi ^...^
Konkurs!
Konkurs rozstrzygnięty!
1 miejsce : Louise 30 MG
2 miejsce: Marttina 20 MG
3 miejsce: Avril 10 MG
Gratuluje !
1 miejsce : Louise 30 MG
2 miejsce: Marttina 20 MG
3 miejsce: Avril 10 MG
Gratuluje !
~~~~~~~~~~~~~~
Wasza Rubi ^.^
Wasza Rubi ^.^
Od Astrid do Aidena
-Może Ci pomóc coś upolować?-Spytałam i zmierzyłam go wzrokiem.Był bardzo chudy.
-Nie,nie trzeba.-Odpowiedział,ale za nim zdążył to powiedzieć napięłam łuk i strzeliłam w niebo.
-Ups,za pózno.-Uśmiechnąłem się i złapałam strzałę na,którą był nabity duży ptak.-Nie ma zwrotów.-Dodałam,a Aiden przyjął go.
-Dzięki.-Powiedział.
-Nie dziękuj,nienawidzę jak ktoś mówi to słowo.-Powiedziałam poważnie i odwróciłam się idąc przed siebie.Aiden poszedł za mną.Udawałam,że go nie widzę.
-ERIS!-Zawołałam głośno,a po chwili na polanie pojawił się ogromny gryf.
(Aiden?)
-Nie,nie trzeba.-Odpowiedział,ale za nim zdążył to powiedzieć napięłam łuk i strzeliłam w niebo.
-Ups,za pózno.-Uśmiechnąłem się i złapałam strzałę na,którą był nabity duży ptak.-Nie ma zwrotów.-Dodałam,a Aiden przyjął go.
-Dzięki.-Powiedział.
-Nie dziękuj,nienawidzę jak ktoś mówi to słowo.-Powiedziałam poważnie i odwróciłam się idąc przed siebie.Aiden poszedł za mną.Udawałam,że go nie widzę.
-ERIS!-Zawołałam głośno,a po chwili na polanie pojawił się ogromny gryf.
(Aiden?)
wtorek, 25 listopada 2014
Od Oatha do Artemisy
Podniosłem głowę i spojrzałem na nią. Uśmiechała się. Widząc to zaśmiałem się cicho przez łzy.
Wszystkie chwile z nią przed chwilą przeleciały mi przed oczami. Od naszego pierwszego spotkania...
Do teraz. Ona... była całym moim światem.Z nią świat wydawał się mniej brutalny i nieznośny...
Jeszcze raz spojrzałem w jej oczy.Dalej była przytomna... Chyba nawet bardziej niż wcześniej...
-Powiedz... Czy zostaniesz ze mną?
Kotka milczała, ale patrzyła mi prosto w oczy.
Chwile pomyślałem. Postanowiłem zadać pytanie, które męczyło mnie już od kilku miesięcy:
- Posłuchaj... Znasz mnie. Wiesz, że czasem jestem brutalnym draniem dla innych, ale mimo to pozwalasz mi być obok siebie, pomagasz mi i nie wyzywasz mnie od idiotów... Jesteś wielką zagadką... I właśnie dlatego nigdy nie pozwolę Ci odejść...
Potem usiadłem i spojrzałem za siebie.
~~ Artemisa? ~~
Wszystkie chwile z nią przed chwilą przeleciały mi przed oczami. Od naszego pierwszego spotkania...
Do teraz. Ona... była całym moim światem.Z nią świat wydawał się mniej brutalny i nieznośny...
Jeszcze raz spojrzałem w jej oczy.Dalej była przytomna... Chyba nawet bardziej niż wcześniej...
-Powiedz... Czy zostaniesz ze mną?
Kotka milczała, ale patrzyła mi prosto w oczy.
Chwile pomyślałem. Postanowiłem zadać pytanie, które męczyło mnie już od kilku miesięcy:
- Posłuchaj... Znasz mnie. Wiesz, że czasem jestem brutalnym draniem dla innych, ale mimo to pozwalasz mi być obok siebie, pomagasz mi i nie wyzywasz mnie od idiotów... Jesteś wielką zagadką... I właśnie dlatego nigdy nie pozwolę Ci odejść...
Potem usiadłem i spojrzałem za siebie.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oatha
Uśmiechnęłam się, ale to trwało tylko chwilę.
-Po co ja głupia uciekłam?-Zastanawiałam się.-Nic by mi nie zrobił,chciał
ze mną porozmawiać.
Później powiedziałam słabym głosem:
-Oath, ja też Cię kocham, ale to czas aby się pożegnać.
Nie utrzymywałam się już w ramionach Oatha.
Padłam na trawę, zamknęłam oczy.
Usłyszałam smutny głos Oatha.
Słyszałam jego cichy płacz, ale co ma zrobić duch.
Co dziwne dla niektórych duchy też umierają.
Kieł stał i patrzył na to z pobliskiego lasu.
Z braku sił zmieniłam postać znów na wilka.
Nagle spadła na mnie łza Oatha.
Nie była to zwyczajna łza.
To była łza smutku, prawdziwej tęsknoty.
Obudziłam się i uśmiechnęłam.
<Oath?>
-Po co ja głupia uciekłam?-Zastanawiałam się.-Nic by mi nie zrobił,chciał
ze mną porozmawiać.
Później powiedziałam słabym głosem:
-Oath, ja też Cię kocham, ale to czas aby się pożegnać.
Nie utrzymywałam się już w ramionach Oatha.
Padłam na trawę, zamknęłam oczy.
Usłyszałam smutny głos Oatha.
Słyszałam jego cichy płacz, ale co ma zrobić duch.
Co dziwne dla niektórych duchy też umierają.
Kieł stał i patrzył na to z pobliskiego lasu.
Z braku sił zmieniłam postać znów na wilka.
Nagle spadła na mnie łza Oatha.
Nie była to zwyczajna łza.
To była łza smutku, prawdziwej tęsknoty.
Obudziłam się i uśmiechnęłam.
<Oath?>
poniedziałek, 24 listopada 2014
Od Oatha do Artemisy
Biegłem ile sił w łapach. Nie mogłem pozwolić żeby coś... coś jej się stało.
Zrobiłem dobrze nie słuchając jej i biegnąc za nią. Za wszelką cenę chciałem ją chronić.
Byłem coraz bliżej... Skoczyłem przed nią i przeturlałem się. Nie byłem jeszcze przyzwyczajony do łap.
Spojrzałem na kota. Z głuchym prychnięciem rzucił się na mnie. Zdążyłem uskoczyć i szybko zacząłem atakować. Walka z nim nie należała do najłatwiejszych w moim życiu. Boleśnie gryzł i drapał, rzucając tylko od czasu do czasu ciche przekleństwa. Każda rana, którą mi zadał krwawiła obficie Przez chwilę byłem na przegranej pozycji. Pomyślałem wtedy znów o niej... O mojej duszyczce... Wstąpiły we mnie nowe siły.
Miotałem się i drapałem z podwojoną szybkością. Zacząłem unikać większości ciosów... Stawałem się coraz silniejszy...
Kot patrzył na mnie zachmurzonymi, ciemnymi oczami. Na pyszczku malował mu się zarazem smutek i złość.
Czułem , że powoli traci siły.
Czułem.... że jeden trafny cios może go zatrzymać.
Skoczyłem i wbiłem mu pazury w kark. Kot otworzył szerzej oczy i miauknął rozdzierająco.
Później padł na ziemie nie przytomny. Nie wiedziałem czy go zabiłem... Jeszcze oddychał.
Wtedy znów przypomniała mi się ważna rzecz... ONA !!
Odwróciłem głowę. Leżała cała zakrwawiona ,a nurt rzeki poruszał jej sierścią. Oczy nadal miała otwarte, wzrok nieco zamglony. Szybko łapała kolejne oddechy.
-Artemisa! - krzyknąłem biegnąc do niej. Wyciągnąłem ją delikatnie z wody.
- Duszyczko to ja! Co ci jest...? Proszę cię zostań ze mną!! - wykrzyczałem , a łzy wyciekły mi z oczu.
Kotka zamrugała dwa razy. Była wyraźnie zmęczona.
- Nie możesz odejść... Ja..ja cię kocham- dodałem kładąc głowę na ziemi.
Wtedy kotka słabym głosem powiedziała:
~~ Artemisa? ~~
Zrobiłem dobrze nie słuchając jej i biegnąc za nią. Za wszelką cenę chciałem ją chronić.
Byłem coraz bliżej... Skoczyłem przed nią i przeturlałem się. Nie byłem jeszcze przyzwyczajony do łap.
Spojrzałem na kota. Z głuchym prychnięciem rzucił się na mnie. Zdążyłem uskoczyć i szybko zacząłem atakować. Walka z nim nie należała do najłatwiejszych w moim życiu. Boleśnie gryzł i drapał, rzucając tylko od czasu do czasu ciche przekleństwa. Każda rana, którą mi zadał krwawiła obficie Przez chwilę byłem na przegranej pozycji. Pomyślałem wtedy znów o niej... O mojej duszyczce... Wstąpiły we mnie nowe siły.
Miotałem się i drapałem z podwojoną szybkością. Zacząłem unikać większości ciosów... Stawałem się coraz silniejszy...
Kot patrzył na mnie zachmurzonymi, ciemnymi oczami. Na pyszczku malował mu się zarazem smutek i złość.
Czułem , że powoli traci siły.
Czułem.... że jeden trafny cios może go zatrzymać.
Skoczyłem i wbiłem mu pazury w kark. Kot otworzył szerzej oczy i miauknął rozdzierająco.
Później padł na ziemie nie przytomny. Nie wiedziałem czy go zabiłem... Jeszcze oddychał.
Wtedy znów przypomniała mi się ważna rzecz... ONA !!
Odwróciłem głowę. Leżała cała zakrwawiona ,a nurt rzeki poruszał jej sierścią. Oczy nadal miała otwarte, wzrok nieco zamglony. Szybko łapała kolejne oddechy.
-Artemisa! - krzyknąłem biegnąc do niej. Wyciągnąłem ją delikatnie z wody.
- Duszyczko to ja! Co ci jest...? Proszę cię zostań ze mną!! - wykrzyczałem , a łzy wyciekły mi z oczu.
Kotka zamrugała dwa razy. Była wyraźnie zmęczona.
- Nie możesz odejść... Ja..ja cię kocham- dodałem kładąc głowę na ziemi.
Wtedy kotka słabym głosem powiedziała:
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oatha
-Od dawna.-Odpowiedziałam troszkę oschle.
Wstałam z trawy i powiedziałam:
-Zostań tu, ja muszę coś zrobić.
Nie czekając pobiegłam.
Oczywiście dalej byłam w postacie białej kotki.

Szukałam czarnego wilka, chciałam się go pozbyć, na zawsze.
-Heh, jesteś.-Powiedział wilk.-Nie bałaś się?
-Nie.-Warknęłam i odsunęłam się od wilka.
Ten spojrzał na mnie.

-A ty gdzie?-Zapytał.
-Nigdzie.-Odpowiedziała.
Nagle też zmienił postać na kota.

-Nie wrócisz do nas?-Zapytał.
-Nie, już nigdy, i dasz mi wreszcie spokój?!-Warknęłam.
-Nie póki nie pójdziesz ze mną.-Powiedziała.
Chciałam uciec od Kła (tak miał na imię czarny wilk)
Nie udało mi się, wpadłam do rzeki i uderzyłam o kamień.
Krwawiłam, podszedł do mnie Kieł, z oddali dojrzałam Oatha.
<Oath?>
(co zrobisz?)
Wstałam z trawy i powiedziałam:
-Zostań tu, ja muszę coś zrobić.
Nie czekając pobiegłam.
Oczywiście dalej byłam w postacie białej kotki.
-Heh, jesteś.-Powiedział wilk.-Nie bałaś się?
-Nie.-Warknęłam i odsunęłam się od wilka.
Ten spojrzał na mnie.
-Nigdzie.-Odpowiedziała.
Nagle też zmienił postać na kota.
-Nie, już nigdy, i dasz mi wreszcie spokój?!-Warknęłam.
-Nie póki nie pójdziesz ze mną.-Powiedziała.
Chciałam uciec od Kła (tak miał na imię czarny wilk)
Nie udało mi się, wpadłam do rzeki i uderzyłam o kamień.
Krwawiłam, podszedł do mnie Kieł, z oddali dojrzałam Oatha.
(co zrobisz?)
Od Oatha do Artemisy
Poczułem dziwne mrowienie w całym ciele. Już miałem pytać o co chodzi, ale wilk był coraz bliżej. Na dodatek jakimś sposobem... urósł? Nie ważne
- Spadamy - rzuciłem w pośpiechu. Biegiem ruszyłem przed siebie. Obok mnie biegła kotka-Artemisa.
No cóż, powiem że dziwnie się czułem biegnąc obok niej... ale, czułem dalej emanującą od niej Artemisość XD
Gdy byliśmy już bezpieczni powiedziałem zdyszany:
-Mało brakowało.
Potem podszedłem do jeziora. Nie spodziewałem się tego co zobaczę. W tafli wody zobaczyłem nie wilka lecz kota...
- Czy ja...ty...?
Wadera skinęła tylko głową.
- Wow. Od kiedy tak potrafisz?
~~ Artemisa? ~~
( WOW XD XD )
- Spadamy - rzuciłem w pośpiechu. Biegiem ruszyłem przed siebie. Obok mnie biegła kotka-Artemisa.
No cóż, powiem że dziwnie się czułem biegnąc obok niej... ale, czułem dalej emanującą od niej Artemisość XD
Gdy byliśmy już bezpieczni powiedziałem zdyszany:
-Mało brakowało.
Potem podszedłem do jeziora. Nie spodziewałem się tego co zobaczę. W tafli wody zobaczyłem nie wilka lecz kota...
- Czy ja...ty...?
Wadera skinęła tylko głową.
- Wow. Od kiedy tak potrafisz?
~~ Artemisa? ~~
( WOW XD XD )
Od Aiden'a, Cd Astrid
-Może i wyglądam chudo, ale możesz być pewna, że nie jestem jeleniem lub inną zwierzyną. O takową tu ciężko.
Wadera mierzyła mnie wzrokiem, a ja spokojnie chodziłem z opuszczonym do ziemi nosem i węszyłem... Byłem nieźle wygłodzony, nie z powodu, że nie umiem o siebie zadbać, o nie! Po prostu po drodze nie miałem czasu na polowanie- musiałem być dalej i dalej. Teraz, kiedy moje łapy powoli odmawiały posłuszeństwa a wystające żebra na dobre ozdobiły moje boki wyglądałem doprawdy żałośnie. Ciągnąc łapy po ziemi szukałem tropu czegokolwiek do zjedzenia, albo picia. Kilka całkiem świeżych ran na pysku i łapach także nie wyglądały ładnie, w sumie mogę się martwić o zakażenie... Nawet na to nie mam siły. Najchętniej ległbym gdzieś tu i po prostu już nigdy się nie obudził. Tak, taka perspektywa wydawała się najlepsza. Ale teraz, kiedy jest tutaj ona nie jestem już taki pewien. Może jest nadzieja? Może jednak nie umrę w tak żałosny sposób? Mój krąg widzenia pomniejszał się z minuty na minutę. Oczy, popękane i szczypiące chyba tez już nie miały siły. Nagle idealną ciszę zakłócił jak wystrzał z broni palnej głos wadery.
-Kim ty właściwie jesteś?
-Och, przepraszam. Wołają na mnie Aiden. Aty?
-Mnie zwą Astrid.
<Astrid?>
Wadera mierzyła mnie wzrokiem, a ja spokojnie chodziłem z opuszczonym do ziemi nosem i węszyłem... Byłem nieźle wygłodzony, nie z powodu, że nie umiem o siebie zadbać, o nie! Po prostu po drodze nie miałem czasu na polowanie- musiałem być dalej i dalej. Teraz, kiedy moje łapy powoli odmawiały posłuszeństwa a wystające żebra na dobre ozdobiły moje boki wyglądałem doprawdy żałośnie. Ciągnąc łapy po ziemi szukałem tropu czegokolwiek do zjedzenia, albo picia. Kilka całkiem świeżych ran na pysku i łapach także nie wyglądały ładnie, w sumie mogę się martwić o zakażenie... Nawet na to nie mam siły. Najchętniej ległbym gdzieś tu i po prostu już nigdy się nie obudził. Tak, taka perspektywa wydawała się najlepsza. Ale teraz, kiedy jest tutaj ona nie jestem już taki pewien. Może jest nadzieja? Może jednak nie umrę w tak żałosny sposób? Mój krąg widzenia pomniejszał się z minuty na minutę. Oczy, popękane i szczypiące chyba tez już nie miały siły. Nagle idealną ciszę zakłócił jak wystrzał z broni palnej głos wadery.
-Kim ty właściwie jesteś?
-Och, przepraszam. Wołają na mnie Aiden. Aty?
-Mnie zwą Astrid.
<Astrid?>
niedziela, 23 listopada 2014
Od Astrid
Trenowałam strzelanie z łuku do oznaczonego przez mnie
drzewa.Namalowałam na nim barwnikiem kręgi i zaczęłam strzelać.Kiedy
strzeliłam po raz dwudziesty w środek ziewnęłam i poszłam dalej
zwiedzając tereny tej watahy.Włożyłam łuk na plecy,a strzały do
kołczanu.Zdjęłam "rękawiczki" z łap i usiadłam na pniu,który znajdywał
się nie daleko od mnie.Uniosłam łapę w górę i zapaliłam ją.Westchnęłam
podpierając się drugą.Nagle usłyszałam jakiś szmer.Założyłam szybko
rękawiczki i wstałam wyjmując łuk i jedną strzałę,którą naciągnęłam
celując w krzaki.Nic się nie ruszało...zrobiło się cicho...nagle zaczęło
się przemieszczać z niewiarygodną szybkością.Zaczęłam strzelać,ale i
tak nie trafiałam bo to coś było za szybkie.Nagle z krzaków wyszedł
jakiś wilk.Schowałam łuk za siebie.Zmierzyłam wzrokiem wilka,a on po
krótkim czasie powiedział:
-....
(Ktosiu?)
-....
(Ktosiu?)
Od Picalla do Louise
- Nie ścinaj się tak. - Powiedziałem do wadery. O dziwo nie zmieniałem tonu mojego głosu.
- D-dobrze. - Wadera wciąż się denerwowała. - Mógłbyś wyjść z mojej jaskini?
Posłusznie wyszedłem ale wychodząc z jaskini rzuciłem jej krótkie "Pa" i pobiegłem do mojej jamy. Położyłem się na wielkim gnieździe. Nagle przeanalizowałem co się przed chwilą stało. Kurde Picallo... Ja się... ZAKOCHAŁEM?! Z tą tragiczną myślą, zasnąłem.
***
Obudziłem się. Wstałem i poszedłem się napić. Chociaż określenie poszedłem jest tu za energiczne. Prędzej powłóczyłem się. Kiedy piłem do stawu doszło kilka wilków z watahy. Wśród nich była ona. Patrząc się na nią poślizgnąłem się i wpadłem do wody z wielkim pluskiem. Większość wilków parsknęło śmiechem, inne wpatrywały się we mnie z rozbawieniem. Wrzało we mnie.
- Ktoś tu chyba zapomniał że Placek jest jadowity. - Syknąłem.
Wielka radość zniknęła wśród wilków. Nagle Louise (usłyszałem jej imię gdy wadery gadały) zrobiła pytający wyraz pyska i powiedziała.
- Placek?
- Tak Placek. - Odparłem spokojnie.
Otrzepałem się a błoto i woda spadło na wilki.
- Ha! - Zaśmiałem się.
Wylazłem z wody i spojrzałem ukradkiem na Louise.
<Louise?>
- D-dobrze. - Wadera wciąż się denerwowała. - Mógłbyś wyjść z mojej jaskini?
Posłusznie wyszedłem ale wychodząc z jaskini rzuciłem jej krótkie "Pa" i pobiegłem do mojej jamy. Położyłem się na wielkim gnieździe. Nagle przeanalizowałem co się przed chwilą stało. Kurde Picallo... Ja się... ZAKOCHAŁEM?! Z tą tragiczną myślą, zasnąłem.
***
Obudziłem się. Wstałem i poszedłem się napić. Chociaż określenie poszedłem jest tu za energiczne. Prędzej powłóczyłem się. Kiedy piłem do stawu doszło kilka wilków z watahy. Wśród nich była ona. Patrząc się na nią poślizgnąłem się i wpadłem do wody z wielkim pluskiem. Większość wilków parsknęło śmiechem, inne wpatrywały się we mnie z rozbawieniem. Wrzało we mnie.
- Ktoś tu chyba zapomniał że Placek jest jadowity. - Syknąłem.
Wielka radość zniknęła wśród wilków. Nagle Louise (usłyszałem jej imię gdy wadery gadały) zrobiła pytający wyraz pyska i powiedziała.
- Placek?
- Tak Placek. - Odparłem spokojnie.
Otrzepałem się a błoto i woda spadło na wilki.
- Ha! - Zaśmiałem się.
Wylazłem z wody i spojrzałem ukradkiem na Louise.
<Louise?>
sobota, 22 listopada 2014
Mini-konkurs!!
Z boku stron, jak kilku z Was zauważyło pojawiła się ankieta. Jest ona związana z konkursem. Chodzi o wybranie najlepiej napisanego charakteru u wader.
Wygrany dostanie 30 MG .
Ps. Nie martwcie się! Basiory będą mieli ten konkurs za niedługo ;)
I jeśli kogoś opko itp. są nie wstawione to znaczy że nie doszły ;(
Wygrany dostanie 30 MG .
Ps. Nie martwcie się! Basiory będą mieli ten konkurs za niedługo ;)
I jeśli kogoś opko itp. są nie wstawione to znaczy że nie doszły ;(
~~~~~~~~~~~~~~
Wasza Rubinka ^.^
Wasza Rubinka ^.^
Od Louise
Spojrzałam na zawstydzonego Jacka. Wadera cały czas na niego krzyczała i pytała się o wszystko.
- Okłamałeś mnie! - krzyczała cały czas - Okłamałeś!
Wyzywała go od najgorszych. Po jakimś czasie uspokoiła się, ale to była tylko cisza przed burzą. Ta rzuciła się na mnie i zaczęła mnie gryźć. Jack ruszył mi na ratunek.
- Opanuj się! - krzyknął Jack odciągając waderę ode mnie - Nic nie rozumiesz! Uwierzyłaś w te głupie plotki, które naopowiadała Ci ta cała...
- Mam świadków! - przerwała mu.
- Jakich świadków? - wtrąciłam się.
Wadera zamilkła.
- Hahahaha! - zaśmiał się - Nie wiesz co powiedzieć, co?
Podeszłam do wadery, ale mnie odepchnęła. Wilczyca zaczęła głośno szlochać.
- Jack, ja cię kocham.. - wykrztusiła z siebie.
Jo (Jo to przezwisko Jacka) stanął jak wryty. Lekko otworzył mu się pysk, a po chwili zaczął się znowu śmiać.
- Jack! Przestań! - krzyknęłam.
Ten spojrzał na mnie zły i powiedział :
- Nie będziesz mi rozkazywać.
- Czy ja Ci rozkazuję?! - spytałam.
- Przestańcie, proszę... - odezwała się cicho wadera.
Jack podszedł do niej i się przytulił. Byłam zdziwiona jak się zachował, a zachował się dość dziwnie. Miał strasznie zmienne uczucia. Jego dziewczyna (jeżeli można ją nazwać jego dziewczyną) również go przytuliła. Widać było, że Jo jest fałszywy. Ja stałam z boku i patrzyłam się "kochającej się" parze. Ja przewróciłam oczami i poszłam.
Spacerując po lesie myślałam nad tym, czy Jack mnie na prawdę kocha. Może nie powinnam o tym myśleć, ale przy mnie, przy mnie samej, zachowuje się bardzo... Miło, przyjaźnie, chociaż też dziwnie. Kiedy na mnie patrzy, ucieka oczami i jest zdenerwowany. Zacina sie kiedy mówi. *Prawdziwa miłość, czy zwykłe zauroczenie?* - myślałam. Z Jo znałam się od dziecka. Chociaż, że rzadko rozmawialiśmy, to jedna rozmowa była dużą rozmową i wystarczała na kilka cichych tygodni. Mieliśmy wspólny język. Inne moje koleżanki były zazdrosne, ponieważ miałam z nim najlepszy kontakt. W końcu był (niby) największym przystojniakiem w całej watasze. Zawsze kiedy wspominam dobre chwile z nim, śmieje się i płaczę. Sama nie wiem czy to są łzy smutku, czy radości. Niby radości, ale czuję smutek... Nagle stanęłam i przypomniało mi się coś "wielkiego", co przydarzyło się w moim dzieciństwie. Wstrzymałam łzy i pobiegłam do swojej jaskini. Usiadłam na kamieniu i dalej rozmyślałam nad swoim 'życiem'. Wyłączyłam się. Nagle otrząsnęłam się i zobaczyłam jakiegoś wilka przede mną.
- Hej, hej! Jesteś tu nowa, prawda? - powiedział ciepłym głosem wilk po czym uśmiechnął się.
- T-tak.. - odpowiedziałam zawstydzona.
<Ktoś dokończy?>
- Okłamałeś mnie! - krzyczała cały czas - Okłamałeś!
Wyzywała go od najgorszych. Po jakimś czasie uspokoiła się, ale to była tylko cisza przed burzą. Ta rzuciła się na mnie i zaczęła mnie gryźć. Jack ruszył mi na ratunek.
- Opanuj się! - krzyknął Jack odciągając waderę ode mnie - Nic nie rozumiesz! Uwierzyłaś w te głupie plotki, które naopowiadała Ci ta cała...
- Mam świadków! - przerwała mu.
- Jakich świadków? - wtrąciłam się.
Wadera zamilkła.
- Hahahaha! - zaśmiał się - Nie wiesz co powiedzieć, co?
Podeszłam do wadery, ale mnie odepchnęła. Wilczyca zaczęła głośno szlochać.
- Jack, ja cię kocham.. - wykrztusiła z siebie.
Jo (Jo to przezwisko Jacka) stanął jak wryty. Lekko otworzył mu się pysk, a po chwili zaczął się znowu śmiać.
- Jack! Przestań! - krzyknęłam.
Ten spojrzał na mnie zły i powiedział :
- Nie będziesz mi rozkazywać.
- Czy ja Ci rozkazuję?! - spytałam.
- Przestańcie, proszę... - odezwała się cicho wadera.
Jack podszedł do niej i się przytulił. Byłam zdziwiona jak się zachował, a zachował się dość dziwnie. Miał strasznie zmienne uczucia. Jego dziewczyna (jeżeli można ją nazwać jego dziewczyną) również go przytuliła. Widać było, że Jo jest fałszywy. Ja stałam z boku i patrzyłam się "kochającej się" parze. Ja przewróciłam oczami i poszłam.
Spacerując po lesie myślałam nad tym, czy Jack mnie na prawdę kocha. Może nie powinnam o tym myśleć, ale przy mnie, przy mnie samej, zachowuje się bardzo... Miło, przyjaźnie, chociaż też dziwnie. Kiedy na mnie patrzy, ucieka oczami i jest zdenerwowany. Zacina sie kiedy mówi. *Prawdziwa miłość, czy zwykłe zauroczenie?* - myślałam. Z Jo znałam się od dziecka. Chociaż, że rzadko rozmawialiśmy, to jedna rozmowa była dużą rozmową i wystarczała na kilka cichych tygodni. Mieliśmy wspólny język. Inne moje koleżanki były zazdrosne, ponieważ miałam z nim najlepszy kontakt. W końcu był (niby) największym przystojniakiem w całej watasze. Zawsze kiedy wspominam dobre chwile z nim, śmieje się i płaczę. Sama nie wiem czy to są łzy smutku, czy radości. Niby radości, ale czuję smutek... Nagle stanęłam i przypomniało mi się coś "wielkiego", co przydarzyło się w moim dzieciństwie. Wstrzymałam łzy i pobiegłam do swojej jaskini. Usiadłam na kamieniu i dalej rozmyślałam nad swoim 'życiem'. Wyłączyłam się. Nagle otrząsnęłam się i zobaczyłam jakiegoś wilka przede mną.
- Hej, hej! Jesteś tu nowa, prawda? - powiedział ciepłym głosem wilk po czym uśmiechnął się.
- T-tak.. - odpowiedziałam zawstydzona.
<Ktoś dokończy?>
Od Artemisy do Oatha
Uśmiechnęłam się lekko.
-No wiesz,ta piosenka wzywa duchy-powiedziałam-Nauczyła mnie jej moja babcia
była tak jak ja, wilko-duchem.
-Lecz czasem, zamiast wzywać np, moją rodzinę przychodzą złe duchu.-Powiedziałam.
Nagle usłyszałam trzask gałęzi.
Spojrzałam na wilka, to był on...Ten zły.

-Muszę zmienić postać.-Powiedziałam i zmieniłam się w kota.
Przypadkiem zmieniałam też Oatha.
-No wiesz,ta piosenka wzywa duchy-powiedziałam-Nauczyła mnie jej moja babcia
była tak jak ja, wilko-duchem.
-Lecz czasem, zamiast wzywać np, moją rodzinę przychodzą złe duchu.-Powiedziałam.
Nagle usłyszałam trzask gałęzi.
Spojrzałam na wilka, to był on...Ten zły.
-Muszę zmienić postać.-Powiedziałam i zmieniłam się w kota.
Przypadkiem zmieniałam też Oatha.
Od Donve do Artemisy
Byłem w lesie . Niby to podziwiając przyrodę , szukając bratniej duszy . Spacerowałem tak i spotkałem waderę .
-Cześć jestem Donve , a ty ?
-A Artemisa .
-Ładnie ...-powiedziałem tak jakbym gdzieś odlatywał myślami
Artemisa miała piękny głos , imię i futro .
~~ Artemisa? ~~
-Cześć jestem Donve , a ty ?
-A Artemisa .
-Ładnie ...-powiedziałem tak jakbym gdzieś odlatywał myślami
Artemisa miała piękny głos , imię i futro .
~~ Artemisa? ~~
piątek, 21 listopada 2014
Od Oatha do Artemisy
- Cześć duszyczko - powiedziałem z uśmiechem.
Ja i Artemis... Taak , czy kiedyś mnie pokocha nie wiem... Ja już dawno to zrobiłem.
Jest inna od wszystkich... To że.. no cóż nie widzi, nic dla mnie nie znaczy.
Jej dusza i charakter jest cudowna....
I szczerze? Jest jedyną wilczycą rozumiejącą mnie.
I piosenka, którą śpiewa.. Słyszałem ją gdzieś...
-Ślicznie śpiewasz. Skąd znasz tą piosenkę? - spytałem z nadzieją ,że czegoś się dowiem.
~~ Artemisa? ~~
Ja i Artemis... Taak , czy kiedyś mnie pokocha nie wiem... Ja już dawno to zrobiłem.
Jest inna od wszystkich... To że.. no cóż nie widzi, nic dla mnie nie znaczy.
Jej dusza i charakter jest cudowna....
I szczerze? Jest jedyną wilczycą rozumiejącą mnie.
I piosenka, którą śpiewa.. Słyszałem ją gdzieś...
-Ślicznie śpiewasz. Skąd znasz tą piosenkę? - spytałem z nadzieją ,że czegoś się dowiem.
~~ Artemisa? ~~
Od Moon do Qucika
-A zresztą... To nieważne... Przyjdę tutaj jutro...
Powiedziałam spoglądając na wilka. Potem wyszłam i pobiegłam w stronę Ifus.
Powiedziałam spoglądając na wilka. Potem wyszłam i pobiegłam w stronę Ifus.
~~~~~~~~~~~~~~
Następny dzień
Następny dzień
Szłam właśnie do biblioteki. W środku zastałam Quick'a.
- Cześć - rzuciłam schodząc po schodach.
- Jak ci idzie w bibliotece? - spytałam i położyłam się na jednym z miękkich miejsc do czytania.
~~ Quick? ~~
XD
- Cześć - rzuciłam schodząc po schodach.
- Jak ci idzie w bibliotece? - spytałam i położyłam się na jednym z miękkich miejsc do czytania.
~~ Quick? ~~
XD
środa, 19 listopada 2014
Od Picalla do Moon
Spojrzałem na złośliwy uśmiech wadery. Uśmiechnąłem się równie złośliwie
i odrywając się ze skały skoczyłem na nią. Jedno skrzydło ważyło tyle
co dwa dorosłe łosie więc mogłem z łatwością przygnieść waderę. Tak też
zrobiłem. Mogłem ją pokonać dwoma uderzeniami moich potężnych skrzydeł.
Jednak złapałem ją i uniosłem. Wyleciałem z jaskini i uniosłem waderę
ponad lasami. Zniżyłem lot. Jednak opamiętałem się co robię i wypuściłem
ją 3 metry nad ziemią z łap. Wadera warknęła cicho i spojrzała na mnie.
- A no co liczyłaś Mooniś? - Zerknąłem na nią złośliwie. - Dostałaś przejażdżkę w powietrzu za free i narzekasz że zostałaś spuszczona tylko z 3 metrów?
Moon uśmiechnęła się ironicznie. Zaśmiałem się i odleciałem.
*Parę godzin później*
Siedziałem spokojnie w jaskini którą znalazłem wędrując po lesie. Oblizywałem też kości jelenia którego upolowałem. Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Odwróciłem się i uniosłem ogon.
~~ Ktoś kto mnie wystraszył? :-P ~~
- A no co liczyłaś Mooniś? - Zerknąłem na nią złośliwie. - Dostałaś przejażdżkę w powietrzu za free i narzekasz że zostałaś spuszczona tylko z 3 metrów?
Moon uśmiechnęła się ironicznie. Zaśmiałem się i odleciałem.
*Parę godzin później*
Siedziałem spokojnie w jaskini którą znalazłem wędrując po lesie. Oblizywałem też kości jelenia którego upolowałem. Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Odwróciłem się i uniosłem ogon.
~~ Ktoś kto mnie wystraszył? :-P ~~
Od Qucika Do Moon
Byłem zawiedziony.Czego Moon mi nie powiedziała?Zapytałem lekko podenerwowoany:
-Moon..O co chodzi z Ifs?Proszę powiedz..
Wadera przechyliła łeb po czym powiedzała:
-Eh,no ona..
Skrzywiłem się i szczeknęłem:
-Co ona?
(Moon?Dyskusja BEZ SENSU!!XD)
-Moon..O co chodzi z Ifs?Proszę powiedz..
Wadera przechyliła łeb po czym powiedzała:
-Eh,no ona..
Skrzywiłem się i szczeknęłem:
-Co ona?
(Moon?Dyskusja BEZ SENSU!!XD)
Od Artemisy
Po całodniowym czekaniu nareszcie mogłam być sobą.
Szybko pobiegłam do lasu.
Nie czekając zmieniłam się na swą inną postać.
Lekko się uśmiechnęłam.
Podśpiewywałam sobie piosenkę, która wzywa duchy.
Nagle na przede mną stał Oath.
<Oath?>
Szybko pobiegłam do lasu.
Nie czekając zmieniłam się na swą inną postać.
Lekko się uśmiechnęłam.
Podśpiewywałam sobie piosenkę, która wzywa duchy.
Nagle na przede mną stał Oath.
<Oath?>
wtorek, 18 listopada 2014
Od Moon do Qucika
Widząc ,że Quick nie wie co powiedzieć. Wyrwałam się i powiedziałam:
-Życzę wszystkim miłego czasu spędzonego w bibliotece.
Po kilku godzinach szczeniaki były już zmęczone.
-Chyba powinnam już iść... Dziękuje za wszys...
W tej chwili przybiegł Oath i przerwał mi. Spojrzał pogardliwym wzrokiem na basiora i powiedział cicho.
- Moon... Ifus znów... No wiesz.
- Nie... Przepraszam cię Quick na prawdę muszę iść. Oath weź szczeniaki do Assufy.- dodałam.
Gdy mój brat wybiegł, też rzuciłam się na zewnątrz, ale łapa Quick zatrzymała mnie.
~~ Quick? ~~
-Życzę wszystkim miłego czasu spędzonego w bibliotece.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po kilku godzinach szczeniaki były już zmęczone.
-Chyba powinnam już iść... Dziękuje za wszys...
W tej chwili przybiegł Oath i przerwał mi. Spojrzał pogardliwym wzrokiem na basiora i powiedział cicho.
- Moon... Ifus znów... No wiesz.
- Nie... Przepraszam cię Quick na prawdę muszę iść. Oath weź szczeniaki do Assufy.- dodałam.
Gdy mój brat wybiegł, też rzuciłam się na zewnątrz, ale łapa Quick zatrzymała mnie.
~~ Quick? ~~
Od Qucika Do Moon
-Świetny pomysł!-pochwliłem Moon
Po chwili wszystkie szczeniaki się zlazły i to był pierwszy dzień mojej biblioteki.Valixy czytała tylko baśnie o wilkach księżyca.A reszta inne księgi.Moon poklepała Valixy po łbie.Zawołałem:
-Kochani!Witajcie w bibliotece Myster Trunk!Cieszę się że przyszliście!
(Moon?BRAKOWENA!!-,-)
Po chwili wszystkie szczeniaki się zlazły i to był pierwszy dzień mojej biblioteki.Valixy czytała tylko baśnie o wilkach księżyca.A reszta inne księgi.Moon poklepała Valixy po łbie.Zawołałem:
-Kochani!Witajcie w bibliotece Myster Trunk!Cieszę się że przyszliście!
(Moon?BRAKOWENA!!-,-)
Od Moon do Qucika
- Hmm... "Biblioteka Zaczytanego Kujona" - powiedziałam śmiejąc się.
- No dobra ,ale tak na serio- odpowiedział gdy się uspokoiłam.
-Może?? Biblioteka Mystery Trunk??? W skrócie BMT..
- Co ty na to???
~~ Quick Death? ~~
- No dobra ,ale tak na serio- odpowiedział gdy się uspokoiłam.
-Może?? Biblioteka Mystery Trunk??? W skrócie BMT..
- Co ty na to???
~~ Quick Death? ~~
Od Qucika Do Moon
Zaśmiałem się ale wadera nie doceniła mojego poczucia humory.Położyłem sie koło niej i rzekłem:
-Wiesz..Całkiem dobrze ci idzie..Jak na nowicjuszkę!
Wadera uśmiechnęła się i chyba zachęciła się.I po paru minutach..PRZECZYTAŁA CAŁY ROZDZIAŁ!!!BEZ BŁĘDNIE!Powiedziałem wzruszony:
-Chyba cię zatrudnię!
Zaśmiała się.I zapytałem:
-Ej czy pomożesz mi zrobić bibliotekę?
Moon oczywiście się zgodziła..
***PO PARU DNIACH***
Biblioteka w drzewie wyglądała wspaniale..Zapytałem Moon:
-Jak ją nazwiemy?
(Moon?Otrzymałaś najgorze zadanie!)
-Wiesz..Całkiem dobrze ci idzie..Jak na nowicjuszkę!
Wadera uśmiechnęła się i chyba zachęciła się.I po paru minutach..PRZECZYTAŁA CAŁY ROZDZIAŁ!!!BEZ BŁĘDNIE!Powiedziałem wzruszony:
-Chyba cię zatrudnię!
Zaśmiała się.I zapytałem:
-Ej czy pomożesz mi zrobić bibliotekę?
Moon oczywiście się zgodziła..
***PO PARU DNIACH***
Biblioteka w drzewie wyglądała wspaniale..Zapytałem Moon:
-Jak ją nazwiemy?
(Moon?Otrzymałaś najgorze zadanie!)
Od Moon do Qucika
- To świetny pomysł! - powiedziałam z uśmiechem.
Obejrzałam się w około. Byłam umm... w drzewie... ?
- A więc zaczynamy ? - spytałam odrywając wzrok od świecy stojącej w kącie.
Nauka była dość... długa i żmudna..
Litery plątały się i wirowały mi w głowie... Mózg rozwalony...
- Ckaj?? Co??
-Nie ,to jest czekaj - podpowiadał tak cierpliwie już przez kilkadziesiąt minut.
-Umm... ! Nie mam do tego sił... - powiedziałam i położyłam ię na plecach.
~~ Quick Death? ~~
Obejrzałam się w około. Byłam umm... w drzewie... ?
- A więc zaczynamy ? - spytałam odrywając wzrok od świecy stojącej w kącie.
Nauka była dość... długa i żmudna..
Litery plątały się i wirowały mi w głowie... Mózg rozwalony...
- Ckaj?? Co??
-Nie ,to jest czekaj - podpowiadał tak cierpliwie już przez kilkadziesiąt minut.
-Umm... ! Nie mam do tego sił... - powiedziałam i położyłam ię na plecach.
~~ Quick Death? ~~
Od Qucika Do Moon
Uśmiech znów zawitał na moim pysku.Przeczytałem tytuł i rzekłem:
-Hm..,,Wilki Z Nowiu Księżyca?"ciekawy tytuł..A o czym jest?
Moon poczerwieniała i szepnęła:
-Ja..Nie umiem czytać..
Widziałem jak pali się ze wstydu.Powiedziałem:
-Hmm..Polubiłem cię Moon.Więc ci coś pokażę...
I pobiegłem w góry.Moon biegła za mną co sił w jej łapach.Co chwilę wywieszając język.Po chwili pokazałem jej pokaźne drzewo.
Moon odrazu znikł uśmiech z pyska i zapytała chłodno:
-Więc biegłam taki kawał drogi by zobaczyć to drzewo?!
Odpowiedzałem beztrosko:
-Hmm..Nie.
Poklepałem drzewo po konarach i Moon i mnie ukazało się wejście do drzewa.Weszliśmy zamaszystym krokiem.I oczom Moon ukazały się różne książki.Powiedzałem:
-Chcę cię nauczyć czytać.Oraz..Chciałbym otworzyć bibliotekę.Wiem taki basior jak ja sprawia wygląd groźnego i niebezpiecznego.Ale tak naprawdę lubię szczeniaki..
Zaczerwieniłem się..
(Moon?*-*)
-Hm..,,Wilki Z Nowiu Księżyca?"ciekawy tytuł..A o czym jest?
Moon poczerwieniała i szepnęła:
-Ja..Nie umiem czytać..
Widziałem jak pali się ze wstydu.Powiedziałem:
-Hmm..Polubiłem cię Moon.Więc ci coś pokażę...
I pobiegłem w góry.Moon biegła za mną co sił w jej łapach.Co chwilę wywieszając język.Po chwili pokazałem jej pokaźne drzewo.
Moon odrazu znikł uśmiech z pyska i zapytała chłodno:
-Więc biegłam taki kawał drogi by zobaczyć to drzewo?!
Odpowiedzałem beztrosko:
-Hmm..Nie.
Poklepałem drzewo po konarach i Moon i mnie ukazało się wejście do drzewa.Weszliśmy zamaszystym krokiem.I oczom Moon ukazały się różne książki.Powiedzałem:
-Chcę cię nauczyć czytać.Oraz..Chciałbym otworzyć bibliotekę.Wiem taki basior jak ja sprawia wygląd groźnego i niebezpiecznego.Ale tak naprawdę lubię szczeniaki..
Zaczerwieniłem się..
(Moon?*-*)
Od Moon do Picalla
Patrzyłam na niego. Nie ufałam temu basiorowi.
- No co? - spytałam.
Odeszłam kilka kroków. Potem usiadłam i zaczęłam spokojnie obserwować.
Picallo popatrzył na mnie jak na przewrażliwioną idiotkę.
- Myślałeś , że ot tak ci zaufam i pozwolę żeby komuś coś się stało? Jesteś nie przewidywalny.
- Nie ma mowy! - powiedziałam ze złośliwym uśmiechem.
~~ Piccalo? ~~
- No co? - spytałam.
Odeszłam kilka kroków. Potem usiadłam i zaczęłam spokojnie obserwować.
Picallo popatrzył na mnie jak na przewrażliwioną idiotkę.
- Myślałeś , że ot tak ci zaufam i pozwolę żeby komuś coś się stało? Jesteś nie przewidywalny.
- Nie ma mowy! - powiedziałam ze złośliwym uśmiechem.
~~ Piccalo? ~~
Od Ifus, Moon do Qucika
Ifus:
Spojrzałam na wilka i zaczęłam warczeć.Znów ktoś nieznajomy.
- Kim jesteś?! Wrr..
- Spokojnie Ifi to tylko Quick Death .Nowy członek.
- Aha - powiedziałam z uśmiechem- Moonie?? A wiesz co się stało??
- Co?
- Zdałam egzamin!!
- To świetnie - powiedziała z uśmiechem.
- Ajć, przepraszam przeszkodziłam Wam - dodałam widząc, że gość przestał mówić.
- Zmykam już - powiedziałam i pobiegłam przed siebie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moon:
Moon:
- To moja siostra - poinformowałam wilka.
- A więc lubisz książki hmm?? Mi najbardziej podoba się ta- powiedziałam przysuwając łapą jedną z książek.
~~ Quick Death? ~~
- A więc lubisz książki hmm?? Mi najbardziej podoba się ta- powiedziałam przysuwając łapą jedną z książek.
~~ Quick Death? ~~
Od Qucika Do Moon
Biegłem co sił w mieście.Zatrzymałem się przed biblioteką.I zawarczałem:
-Po co to komu?
Usiadłem przed Biblioteką i przeczytałem jej nazwę.Rzekłem:
-Biblioteka ma nazwę ,,Wilczy Pazur?"Pff..Wszystko kopiują od wilków!
Nagle usłyszałem cichy chichot.Odwróciłem łeb zdenerwowany że to jakiś dziecko.Ale nie..To była nadludziekiej piękności wadera.Usiadła koło mnie i powiedzała z pogardą:
-Umiesz czytać?Jesteś kujonem?
Ofuknąłem ją i odpowiedzałem dumny głosem:
-Jestem rasowym mordercą a ty kim jesteś?
-Alfą watahy WME.Co ci to tego?A po za tym mam na imię Moon.
-Aham.-odpowiedzałem po czym okrążyłem wzrokiem waderę-A ja Quick Death.Możesz na mnie mówić Spriny.
Spojrzałem łagodnie na waderę.Ta odpowiedziała mi z tym samym.Więc zapytała:
-Dołączysz do watahy?
-Owszem..
I miło się uśmiechnąłem.Lecz po chwili wbiegł na mnie szczeniak.A ja warknąłem ze złością..
(Ifus?Moon?)
-Po co to komu?
Usiadłem przed Biblioteką i przeczytałem jej nazwę.Rzekłem:
-Biblioteka ma nazwę ,,Wilczy Pazur?"Pff..Wszystko kopiują od wilków!
Nagle usłyszałem cichy chichot.Odwróciłem łeb zdenerwowany że to jakiś dziecko.Ale nie..To była nadludziekiej piękności wadera.Usiadła koło mnie i powiedzała z pogardą:
-Umiesz czytać?Jesteś kujonem?
Ofuknąłem ją i odpowiedzałem dumny głosem:
-Jestem rasowym mordercą a ty kim jesteś?
-Alfą watahy WME.Co ci to tego?A po za tym mam na imię Moon.
-Aham.-odpowiedzałem po czym okrążyłem wzrokiem waderę-A ja Quick Death.Możesz na mnie mówić Spriny.
Spojrzałem łagodnie na waderę.Ta odpowiedziała mi z tym samym.Więc zapytała:
-Dołączysz do watahy?
-Owszem..
I miło się uśmiechnąłem.Lecz po chwili wbiegł na mnie szczeniak.A ja warknąłem ze złością..
(Ifus?Moon?)
niedziela, 16 listopada 2014
Od Picalla do Moon
Pf... Czy ta Moon ma mnie za dzieciaka?
- Jasne że sobie poradzę! Prędzej ty sobie nie poradzisz! - Rzuciłem tylko w stronę wadery i znikłem w trawie.
Poszedłem nad jakiś klif. Spojrzałem na widok roztaczający się dookoła. Skoczyłem z klifu. Przy samej ziemi zmieniłem się w nietoperza i poleciałem gdzieś. To gdzież było całkiem fajną jaskinią. Zaczepiłem się łapami o ścianę i tak sobie wisiałem. Byłem trochę zmęczony więc zamknąłem oczy. Nagle usłyszałem czyiś głos. Nie chciało mi się go nawet rozpoznać więc odwróciłem tylko leniwie głowę i uśmiechnąłem się głupio.
Nie... Każdy tylko nie ona! Moon wpatrywała się we mnie jak na głupka. Uśmiech od razu zszedł mi z pyska.
~~ Moon? ~~
- Jasne że sobie poradzę! Prędzej ty sobie nie poradzisz! - Rzuciłem tylko w stronę wadery i znikłem w trawie.
Poszedłem nad jakiś klif. Spojrzałem na widok roztaczający się dookoła. Skoczyłem z klifu. Przy samej ziemi zmieniłem się w nietoperza i poleciałem gdzieś. To gdzież było całkiem fajną jaskinią. Zaczepiłem się łapami o ścianę i tak sobie wisiałem. Byłem trochę zmęczony więc zamknąłem oczy. Nagle usłyszałem czyiś głos. Nie chciało mi się go nawet rozpoznać więc odwróciłem tylko leniwie głowę i uśmiechnąłem się głupio.
Nie... Każdy tylko nie ona! Moon wpatrywała się we mnie jak na głupka. Uśmiech od razu zszedł mi z pyska.
~~ Moon? ~~
Od Moon do Picalla
Popatrzyłam na basiora. Byłam zdenerwowana. Odwróciłam wzrok i przepchnęłam Ifus za siebie.
-Po pierwsze to nie jest bachor, tylko moja siostra. - powiedziałam stanowczo.
Odeszłam kilka kroków i ze wzgardą dodałam:
-Rób co tam chcesz. Znajdzie się jakieś miejsce w watasze... dla ciebie.
Szczerze nie chciałam tego mówić. Wilk działał mi na nerwy. Zrobiłam to tylko z grzeczności.
- Ifus idziemy - powiedziałam ze złością i zaczęłam odchodzić.
-Chyba poradzisz sobie sam, co?
~~ Picallo? ~~
-Po pierwsze to nie jest bachor, tylko moja siostra. - powiedziałam stanowczo.
Odeszłam kilka kroków i ze wzgardą dodałam:
-Rób co tam chcesz. Znajdzie się jakieś miejsce w watasze... dla ciebie.
Szczerze nie chciałam tego mówić. Wilk działał mi na nerwy. Zrobiłam to tylko z grzeczności.
- Ifus idziemy - powiedziałam ze złością i zaczęłam odchodzić.
-Chyba poradzisz sobie sam, co?
~~ Picallo? ~~
Od Picalla do Moon, Ifus
Plątałem się po niewielkiej polance. Byłem głodny a tu nic do żarcia.
Nagle zauważyłem dwa niebiesko-białe punkty w oddali. Ucieszyłem się.
Podkradłem się i... HAPS! Rzuciłem się na mniejszy. Właśnie miałem
ugryźć to coś, kiedy to większe coś rzuciło się na mnie.
- Zwariowałeś?! Atakować wilka bez żadnego powodu?!?
Moim oczom ukazała się stojąca nade mną biała wadera z błękitnymi zaznaczeniami. Obok stało szczenię o podobnej sierści.
- Nie spinaj się tak paniusiu bo ci zmarszczki wyjdą. - Uśmiechnąłem się chamsko.
Wadera warknęła i ugryzła mnie. Nie zamierzałem jej oddawać, mogło by to się dla niej tragicznie skończyć.
- Czego chcesz?! - Wilczyca krzyknęła.
- Abyś wreszcie ze mnie zeszła. - Burknąłem i kopnąłem waderę w brzuch.
Cofnęła się. Wstałem i trzepnąłem ją ogonem w pysk. Zdenerwowana zamierzała mnie ugryźć kiedy szczenię powiedziało:
- Moon zostaw go. Niech sobie idzie, to i tak tereny naszej watahy, jak go znajdą nie przeżyje.
Nadstawiłem uszu.
- Czy ty bachorze powiedziałeś watahy?
Od dawna jakiejś szukałem, przynajmniej są mniejsze szanse że mnie zabiją.
- Tak. - Waderka szepnęła drżącym głosem.
- A mógłbym dołączyć? - Starając prawie nie patrzeć się na wilczyce zapytałem się.
~~Moon? Ifus?~~
- Zwariowałeś?! Atakować wilka bez żadnego powodu?!?
Moim oczom ukazała się stojąca nade mną biała wadera z błękitnymi zaznaczeniami. Obok stało szczenię o podobnej sierści.
- Nie spinaj się tak paniusiu bo ci zmarszczki wyjdą. - Uśmiechnąłem się chamsko.
Wadera warknęła i ugryzła mnie. Nie zamierzałem jej oddawać, mogło by to się dla niej tragicznie skończyć.
- Czego chcesz?! - Wilczyca krzyknęła.
- Abyś wreszcie ze mnie zeszła. - Burknąłem i kopnąłem waderę w brzuch.
Cofnęła się. Wstałem i trzepnąłem ją ogonem w pysk. Zdenerwowana zamierzała mnie ugryźć kiedy szczenię powiedziało:
- Moon zostaw go. Niech sobie idzie, to i tak tereny naszej watahy, jak go znajdą nie przeżyje.
Nadstawiłem uszu.
- Czy ty bachorze powiedziałeś watahy?
Od dawna jakiejś szukałem, przynajmniej są mniejsze szanse że mnie zabiją.
- Tak. - Waderka szepnęła drżącym głosem.
- A mógłbym dołączyć? - Starając prawie nie patrzeć się na wilczyce zapytałem się.
~~Moon? Ifus?~~
piątek, 14 listopada 2014
Od Moon do Avril
-Witam Avril... - odpowiedziałam i podałam łapę.
Potem stanęłam nieruchomo szukając czegoś. Tak... Był na miejscu...
Spojrzałam na powrót na waderę. Uśmiechnęłam się.
- Jak widzę jesteś w moim ulubionym miejscu. Nie ważne. Ktoś już oprowadzał cię po terenach?? Jak nie to może masz ochotę na krótki spacer?
~~ Avril? ~~
Potem stanęłam nieruchomo szukając czegoś. Tak... Był na miejscu...
Spojrzałam na powrót na waderę. Uśmiechnęłam się.
- Jak widzę jesteś w moim ulubionym miejscu. Nie ważne. Ktoś już oprowadzał cię po terenach?? Jak nie to może masz ochotę na krótki spacer?
~~ Avril? ~~
Od Avril do Moon
Tego dnia obudziłam się dość wcześnie.O godzinie 5:00 byłam już na
łapach.Po zjedzeniu obfitego śniadanka postanowiłam pójść pobiegać na
łonie natury.Gdy tak sobie beztrosko biegałam ujrzałam jakiegoś
biało-niebiesko czarnego wilka.Postanowiłam podejść bliżej.
-Gr...ty to? - warknęłam niepewnie.
-Moon. - oznajmiła. Samica Alpha watahy Moon Eclipse.
-Ach...sorka.Nie wiedziałam.Myślałam,że jesteś intruzem. - spuściłam łeb.
-Nic się nie stało. - uśmiechnęła się.
-Avril jestem. - podałam waderze łapkę.
Moon?
-Gr...ty to? - warknęłam niepewnie.
-Moon. - oznajmiła. Samica Alpha watahy Moon Eclipse.
-Ach...sorka.Nie wiedziałam.Myślałam,że jesteś intruzem. - spuściłam łeb.
-Nic się nie stało. - uśmiechnęła się.
-Avril jestem. - podałam waderze łapkę.
Moon?
Od Oatha do Artemisy
- Wiesz... Ja mogę ci coś... hmmm... pokazać. Tylko nie mów nikomu.
Podszedłem do wilczycy i położyłem moją łapę na jej ramieniu.
Potem pokazałem jej obraz miejsca w którym się znajdujemy oraz mój wygląd.
Później odszedłem kilka kroków w tył i usiadłam z wyczerpania.
- Teraz już wiesz jak to jest - powiedziałem i położyłem się.
~~ Artemisa? ~~
Podszedłem do wilczycy i położyłem moją łapę na jej ramieniu.
Potem pokazałem jej obraz miejsca w którym się znajdujemy oraz mój wygląd.
Później odszedłem kilka kroków w tył i usiadłam z wyczerpania.
- Teraz już wiesz jak to jest - powiedziałem i położyłem się.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oatha
-Em, no tak, nawet muszę.Powiedziałam.-Nigdy od urodzenie nic nie widziałam.
Westchnęłam.
-Ale chciałabym kiedyś zobaczyć jak to jest.
<Oath?>
Westchnęłam.
-Ale chciałabym kiedyś zobaczyć jak to jest.
<Oath?>
Od Oath'a do Artemisy
- Ja nie.. Przepraszam. - Zrobiło mi się głupio..
Po raz pierwszy w życiu.
- Czy ty... Przepraszam ,że o to zapytam, ale... Czy ty radzisz sobie jakoś... No wiesz.. z tym -powiedziałem patrząc na jej oczy.
~~ Artemisa? ~~
Po raz pierwszy w życiu.
- Czy ty... Przepraszam ,że o to zapytam, ale... Czy ty radzisz sobie jakoś... No wiesz.. z tym -powiedziałem patrząc na jej oczy.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oatha
-Pytasz mnie kim jestem.-Powiedziałam.-Jestem wilko-duchem.
Uśmiechnęłam się jakoś tak dziwnie.
-Wpadłam dla ciebie dlatego że jestem.. tak jestem ślepa.-Powiedziałam.-Ale za to słuch mam świetny.
<Oath?>
Uśmiechnęłam się jakoś tak dziwnie.
-Wpadłam dla ciebie dlatego że jestem.. tak jestem ślepa.-Powiedziałam.-Ale za to słuch mam świetny.
<Oath?>
Od Shadi do Akimitsu
-Tak!- powiedziałam bez wahania.
-Tak się ciesze.- rzekł.
-A chcesz mieć szczeniaki?- zapytałam.
(Akimitsu?)
-Tak się ciesze.- rzekł.
-A chcesz mieć szczeniaki?- zapytałam.
(Akimitsu?)
czwartek, 13 listopada 2014
Od Oatha do Artemisy
-Ymm... Mogłaś uważać... -powiedziałem tylko.
-Kim jesteś?? - spytałem nieco rozluźniając atmosferę.
~~ Artemisa? ~~
-Kim jesteś?? - spytałem nieco rozluźniając atmosferę.
~~ Artemisa? ~~
Od Artemisy do Oatha
Szłam spokojnie szukając swoich starszych braci Assuvy i Akimistu.
Westchnęłam cicho.
Chyba mnie nie słyszeli.
Byłam w końcu wilko-duchem, mój głos był taki cichy że trudno go usłyszeć.
Nagle na kogoś wpadłam.
-Sorki-Powiedziałam.
<Oath >
Westchnęłam cicho.
Chyba mnie nie słyszeli.
Byłam w końcu wilko-duchem, mój głos był taki cichy że trudno go usłyszeć.
Nagle na kogoś wpadłam.
-Sorki-Powiedziałam.
<Oath >
Od Ifus do Akimitsu
-Co...? Ty chcesz mi pomóc? Zazwyczaj... wszyscy są za bardzo zajęci... Oczywiście że chcę! Od czego zaczniemy?? - spytałam z uśmiechem.
Byłam szczęśliwa. Bardzo, bardzo. Chciałam od razu zacząć.
~~ Akimitsu? ~~
Byłam szczęśliwa. Bardzo, bardzo. Chciałam od razu zacząć.
~~ Akimitsu? ~~
Od Akimitsu do Shadi
-No, bo wiesz..-Nie dokończyłem.
Rysowałem łapą po piasku.
Nie wiedziałem jak jej to powiedzieć.
-Shadi, chcesz być moją partnerką?-Zapytałem.
<Shadi?>
Rysowałem łapą po piasku.
Nie wiedziałem jak jej to powiedzieć.
-Shadi, chcesz być moją partnerką?-Zapytałem.
<Shadi?>
Od Akimitsu do Ifus
-Nie martw się.-Powiedziałem.
Chciałem pomóc If w tym sprawdzianie.
Pobiegłem a za mną Ifus.
-Mógłbym Ci pomóc w tym sprawdzianie?-Zapytałem.
<Ifus?>
Chciałem pomóc If w tym sprawdzianie.
Pobiegłem a za mną Ifus.
-Mógłbym Ci pomóc w tym sprawdzianie?-Zapytałem.
<Ifus?>
Od Shadi do Akamitsu
-Ja ciebie też bardzo bardzo lubię.
-Czyli kochasz?
-Eee sama nie wiem....
-Mam pytanie.
-Jakie?-Zapytałam.
(Akimitsu?)
-Czyli kochasz?
-Eee sama nie wiem....
-Mam pytanie.
-Jakie?-Zapytałam.
(Akimitsu?)
Od Ifus do Akimitsu
- Taaak, ale... no dobra- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Potem odwróciłam się i zaczęłam iść.
Wilk popatrzył na mnie lekko zdziwiony.
-Przepraszam, to było nie miłe... Tak jestem Ifus, ale mów mi If. Przygotowuje się do sprawdzianu. Szczerze mówiąc trochę kiepsko mi to wychodzi.
~~ Akimitsu? ~~
Potem odwróciłam się i zaczęłam iść.
Wilk popatrzył na mnie lekko zdziwiony.
-Przepraszam, to było nie miłe... Tak jestem Ifus, ale mów mi If. Przygotowuje się do sprawdzianu. Szczerze mówiąc trochę kiepsko mi to wychodzi.
~~ Akimitsu? ~~
Od Akimitsu do Ifus
Zaśmiałem się.
-Co tak warczysz?! Jestem Akimitsu z tej watahy.-Przedstawiłem się.-Brat Assuvy.
Waderka zawstydziła się.
-Jesteś Ifus tak?-Zapytałem.
<Ifus?>
-Co tak warczysz?! Jestem Akimitsu z tej watahy.-Przedstawiłem się.-Brat Assuvy.
Waderka zawstydziła się.
-Jesteś Ifus tak?-Zapytałem.
<Ifus?>
środa, 12 listopada 2014
Od Akimitsu do Shadi
Uśmiechnąłem się.
Miejsce w którym byliśmy naprawdę było piękne.
Bardzo lubiłem Shadi ale nie wiedziałem jak jej to powiedzieć.
-Shadi, bo wiesz ja bardzo Cię lubię.-Powiedziałem.
<Shadi?>
Miejsce w którym byliśmy naprawdę było piękne.
Bardzo lubiłem Shadi ale nie wiedziałem jak jej to powiedzieć.
-Shadi, bo wiesz ja bardzo Cię lubię.-Powiedziałem.
<Shadi?>
Od Akimitsu do Moon
Spojrzałem na 6 puszystych kuleczek.
Były naprawdę słodkie.
-Są naprawdę słodkie.-Powiedziałem.
Po kilki minutach wyszedłem z jaskini.
Nagle usłyszałem głos.
<Ktoś?>
Były naprawdę słodkie.
-Są naprawdę słodkie.-Powiedziałem.
Po kilki minutach wyszedłem z jaskini.
Nagle usłyszałem głos.
<Ktoś?>
Od Ifus
Biegłam przez tereny. Szukałam zwierzyny. Niedługo miał się odbyć sprawdzian umiejętności i dlatego chciałam się przygotować.
Nie uważałam biegnąc i wpadłam na jakiegoś, większego ode mnie wilka.
Zaczęłam warczeć myśląc ,że wilk ucieknie. Ja głupia, przecież był większy.
-Kim jesteś?! - spytałam wciąż warcząc.
* Ktoś? *
Nie uważałam biegnąc i wpadłam na jakiegoś, większego ode mnie wilka.
Zaczęłam warczeć myśląc ,że wilk ucieknie. Ja głupia, przecież był większy.
-Kim jesteś?! - spytałam wciąż warcząc.
* Ktoś? *
Od Shadi do Moon, Akimitsu
-Ok chętnie.- rzekłam bo poczułam jakbym się zakochała w nim.
Poszliśmy nad jezioro a on zapytał.
-Skąd jesteś?
-Z daleka nie do końca pamiętam skąd.
(Moon,Akimitsu?)
Poszliśmy nad jezioro a on zapytał.
-Skąd jesteś?
-Z daleka nie do końca pamiętam skąd.
(Moon,Akimitsu?)
Od Moon do Shadi, Akimitsu
- Może zechcesz dołączyć do naszej watahy? - spytałam.
Wadera skineła głową.
- Świetnie. Akimitsu cię oprowadzi.- powiedziałam patrząc na brata Assa, który zdawał być się urzeczony Shadi.
~~Shadi, Akimitsu? ~~
Wadera skineła głową.
- Świetnie. Akimitsu cię oprowadzi.- powiedziałam patrząc na brata Assa, który zdawał być się urzeczony Shadi.
~~Shadi, Akimitsu? ~~
Od Shadi
-Poszłam do pary Alfa razem z Mefistem.
-Witajcie jestem Shadi a to Mefisto.- rzekłam.
-Ja jestem Moon ,a tu Assuva.- rzekła samica.
-Miło mi poznać.- odparłam.
(Moon,Assuva?)
-Witajcie jestem Shadi a to Mefisto.- rzekłam.
-Ja jestem Moon ,a tu Assuva.- rzekła samica.
-Miło mi poznać.- odparłam.
(Moon,Assuva?)
Od Moon do Assufy
- Oczywiście!- powiedziałam i przytuliłam go.
~~~~~~~~
Po kilku miesiącach...
-Assuf to chyba...chyba już pora...- powiedziałam i osunełam się na ziemie, przytłoczona bólem. Świadomość odzyskałam u lekarza. Po kilku godzinach nocnej bezsenności na świat przyszła na świat 6 szczeniaków.
Kilka dni później obserwowaliśmy już z Assem jak dzieciaki bawią się razem.
Niedługo do jaskini wkroczyli też Ifus, Oath i Akimitsu.
~~ Ktoś z zebranych ?? ~~
~~~~~~~~
Po kilku miesiącach...
-Assuf to chyba...chyba już pora...- powiedziałam i osunełam się na ziemie, przytłoczona bólem. Świadomość odzyskałam u lekarza. Po kilku godzinach nocnej bezsenności na świat przyszła na świat 6 szczeniaków.
Kilka dni później obserwowaliśmy już z Assem jak dzieciaki bawią się razem.
Niedługo do jaskini wkroczyli też Ifus, Oath i Akimitsu.
~~ Ktoś z zebranych ?? ~~
Od Assuvy do Moon
Razem wróciliśmy do jaskini.
Przytuliłem Moon i uśmiechnąłem się do niej.
Byłem bardzo szczęśliwy że, mogłem być z Moon.
-Moon, chciałabyś mieć szczeniaki?-Zapytałem.
<Moon?>
Przytuliłem Moon i uśmiechnąłem się do niej.
Byłem bardzo szczęśliwy że, mogłem być z Moon.
-Moon, chciałabyś mieć szczeniaki?-Zapytałem.
<Moon?>
wtorek, 11 listopada 2014
Od Moon do Assuvy
- Tak! Tak Ass! - krzyknęłam i przytuliłam go.
-Ja też cie kocham- dodałam.
Potem wróciliśmy do jaskini.
~~Assuva? ~~
-Ja też cie kocham- dodałam.
Potem wróciliśmy do jaskini.
~~Assuva? ~~
Od Assuvy do Moon
Uśmiechnąłem się.
-Wiesz, Moon ja też Ciebie kocham.-Powiedziałem nieśmiało.
Myślałem i znów lekko się uśmiechnąłem.
-Moon chcesz zostać moją partnerką?-Zapytałem.
<Moon?>
-Wiesz, Moon ja też Ciebie kocham.-Powiedziałem nieśmiało.
Myślałem i znów lekko się uśmiechnąłem.
-Moon chcesz zostać moją partnerką?-Zapytałem.
<Moon?>
Od Moon do Assuvy
-Ass? To ty. Gdzie się podziewałeś?? - spytałam z uśmiechem.
Podbiegłam do niego i przytuliłam bardzo mocno.
Bardzo mi go brakowało. By nieodłączną częścią mojego życia.
Był kimś więcej niż przyjacielem. Był... Miłością. Jedyną miłością...
Miałam dogłębną nadzieje ,że to samo czuje do mnie.
- Brakowało mi cię - powiedziałam i odeszłam kilka kroków.
-Wiesz? Bardzo dużo się... zmieniło. Jesteś dla mnie... kimś więcej niż przyjacielem- powiedziałam.
~~ Assuva? ~~
Podbiegłam do niego i przytuliłam bardzo mocno.
Bardzo mi go brakowało. By nieodłączną częścią mojego życia.
Był kimś więcej niż przyjacielem. Był... Miłością. Jedyną miłością...
Miałam dogłębną nadzieje ,że to samo czuje do mnie.
- Brakowało mi cię - powiedziałam i odeszłam kilka kroków.
-Wiesz? Bardzo dużo się... zmieniło. Jesteś dla mnie... kimś więcej niż przyjacielem- powiedziałam.
~~ Assuva? ~~
Od Assuvy
Przechodziłem przez tereny naszej watahy.
Wiatr wiał lekko, a ja słuchałem śpiewu ptaków.
Westchnąłem cicho.
Kogoś mi brakowało, tylko kogo?
Chwilkę zastanowiłem się.
-Moon!-Krzyknąłem z radością.
Biegłem tak szybko żeby ją zobaczyć.
-Cześć.-Powiedziałem.
<Moon?>
Wiatr wiał lekko, a ja słuchałem śpiewu ptaków.
Westchnąłem cicho.
Kogoś mi brakowało, tylko kogo?
Chwilkę zastanowiłem się.
-Moon!-Krzyknąłem z radością.
Biegłem tak szybko żeby ją zobaczyć.
-Cześć.-Powiedziałem.
<Moon?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)