- Moon na to zasłużyła... - wyszeptałem - Gdyby nie ona wataha nadal by istniała...
Gdy skończyłem Artemisa spojrzała na mnie z wyrzutem.
- No wiem, wiem... W każdym bądź razie nie pozwolę twojemu bratu zginąć...
Rozejrzałem się w około, wymyślając na szybko jakiś plan.
- Gdzie on jest? Mam plan - spytałem szeptem.
Artemisa wskazała kierunek, a ja puściłem się biegiem w przód omijając zaskoczoną Moon.
Artemisa biegła ze mną.
- To twój plan?! - spytała mnie ze zdziwieniem.
- Nic lepszego nie udałoby mi się wymyślić. Moon nie pobiegnie za nami. Ifus ją zatrzyma - dodałem.
- Artemisa? Pamiętaj, nawet jeśli nie uda nam się go uratować.... My zawsze będziemy twoją rodziną...Zawsze będziesz mogła na nas liczyć. - dodałem lekko zdyszany.
~~ Artemisa? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz