wtorek, 25 listopada 2014

Od Artemisy do Oatha

Uśmiechnęłam się, ale to trwało tylko chwilę.
-Po co ja głupia uciekłam?-Zastanawiałam się.-Nic by mi nie zrobił,chciał
ze mną porozmawiać.
Później powiedziałam słabym głosem:
-Oath, ja też Cię kocham, ale to czas aby się pożegnać.
Nie utrzymywałam się już w ramionach Oatha.
Padłam na trawę, zamknęłam oczy.
Usłyszałam smutny głos Oatha.
Słyszałam jego cichy płacz, ale co ma zrobić duch.
Co dziwne dla niektórych duchy też umierają.
Kieł stał i patrzył na to z pobliskiego lasu.
Z braku sił zmieniłam postać znów na wilka.
Nagle spadła na mnie łza Oatha.
Nie była to zwyczajna łza.
To była łza smutku, prawdziwej tęsknoty.
Obudziłam się i uśmiechnęłam.

<Oath?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony