Spojrzałem na złośliwy uśmiech wadery. Uśmiechnąłem się równie złośliwie
i odrywając się ze skały skoczyłem na nią. Jedno skrzydło ważyło tyle
co dwa dorosłe łosie więc mogłem z łatwością przygnieść waderę. Tak też
zrobiłem. Mogłem ją pokonać dwoma uderzeniami moich potężnych skrzydeł.
Jednak złapałem ją i uniosłem. Wyleciałem z jaskini i uniosłem waderę
ponad lasami. Zniżyłem lot. Jednak opamiętałem się co robię i wypuściłem
ją 3 metry nad ziemią z łap. Wadera warknęła cicho i spojrzała na mnie.
- A no co liczyłaś Mooniś? - Zerknąłem na nią złośliwie. - Dostałaś
przejażdżkę w powietrzu za free i narzekasz że zostałaś spuszczona tylko
z 3 metrów?
Moon uśmiechnęła się ironicznie. Zaśmiałem się i odleciałem.
*Parę godzin później*
Siedziałem spokojnie w jaskini którą znalazłem wędrując po lesie.
Oblizywałem też kości jelenia którego upolowałem. Nagle coś zaszeleściło
w krzakach. Odwróciłem się i uniosłem ogon.
~~ Ktoś kto mnie wystraszył? :-P ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz