- Jasne że sobie poradzę! Prędzej ty sobie nie poradzisz! - Rzuciłem tylko w stronę wadery i znikłem w trawie.
Poszedłem nad jakiś klif. Spojrzałem na widok roztaczający się dookoła. Skoczyłem z klifu. Przy samej ziemi zmieniłem się w nietoperza i poleciałem gdzieś. To gdzież było całkiem fajną jaskinią. Zaczepiłem się łapami o ścianę i tak sobie wisiałem. Byłem trochę zmęczony więc zamknąłem oczy. Nagle usłyszałem czyiś głos. Nie chciało mi się go nawet rozpoznać więc odwróciłem tylko leniwie głowę i uśmiechnąłem się głupio.
Nie... Każdy tylko nie ona! Moon wpatrywała się we mnie jak na głupka. Uśmiech od razu zszedł mi z pyska.
~~ Moon? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz