- Nie. - Burknąłem.
Właśnie chciałem coś dorzucić kiedy wadera lekko kopnęła mnie w brzuch i zrzuciła mnie. Trochę zadławiłem się krwią.
- Ona ma rację. - Uśmiechnęła się wadera chamsko. - Czuję się nieswojo.
- Tak na pewno. Skoro już sobie pogadaliśmy to możesz zmykać sobie do swojego magicznego zoo i w przebraniu klauna straszyć dwunogów. Nie lubimy obcych na terenie watahy. - Burknąłem.
- Ej. Mogę dołączyć.
Zerknąłem błagalnie na Moon.
- Mogę być dobra! - Dodała wilczyca. - Patrzcie!
Nagle w miejscu czarnej wilczycy była szara. Usiadłem z wrażenia.
- Jak macie na imię? - Odezwała się wadera. - Ja jestem Night Blood. Ale mówcie mi Bloody.
- Ja jestem Moon a to jest Picallo. - Alfa odpowiedziała bezceremonialnie.
Nagle Bloody usiadła obok mnie. Niech se siedzi. Wtem niebo pochmurniało. Zebrał się silny wiatr.
- Pic. Będzie burza. Idziesz? - Zapytała się Moon
- Nie... Zaczekam.
Siedzieliśmy już tylko we dwojga na polanie. Wadera wstała i wystawiła głowę na wiatr. Spojrzała na mnie z ufnością.
Nagle usłyszałem Moon.
- Picallo chodź! Ty Placku!
- No to pa! - Mruknąłem do wadery i pobiegłem do jaskini. Przy niej spotkałem Moon. Jak ona się tu znalazła?! Schyliłem się i schowałem się za kamień.
<Moon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz