Uśmiechnęłam się sama do siebie.Eris pisnęła coś w swoim języku,a ja po
chwili namysłu jej odpowiedziałam tak samo.To było dziwne,ale
rozmawiałyśmy z sobą w języku gryfów.
-Umiesz z nią rozmawiać?-Spytał Aiden.
-Nie tylko.-Odpowiedziałam krótko i pogłaskałam Eris.Aiden i Cameron
zaczęli rozpalać ognisko.Jakoś im to nie szło.Westchnęłam ciężko i
zdjęłam jedną z rękawiczek rzucając ją na ziemię.Strzeliłam ogniem
prosto w stos drewna i szybko założyłam rękawiczkę odwracając
wzrok.Kiedy jedli ptaka wsiadłam na Eris i położyłam się na jej miękkim
puchu.Strasznie mi się nudziło...nie miałam nic lepszego do roboty niż
siedzenie tutaj.
-Ty jeszcze tutaj?-Spytał Aiden odwracając się.
-Tak.-Odpowiedziałam wbijając wzrok w ziemię.-Chyba za chwilę odlecę.-Dodałam i zeskoczyłam na ziemię.
-Ale...jak?
-Na Eris,a niby na czym?-Spytałam i odwróciłam się do niego tyłem.Aiden
nie odpowiedział tylko śledził jak wsiadał na Eris i szykuję się do
odlotu.
~No nie bądz taka wredna.Może ich jaskinia jest gdzieś daleko,a robi się
ciemno~Pomyślałam.Westchnęłam i znów odwróciłam się w ich stronę.
-Może was pod wieść?-Spytałam cicho.
(Aiden?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz