Wstałam z trawy i powiedziałam:
-Zostań tu, ja muszę coś zrobić.
Nie czekając pobiegłam.
Oczywiście dalej byłam w postacie białej kotki.
-Heh, jesteś.-Powiedział wilk.-Nie bałaś się?
-Nie.-Warknęłam i odsunęłam się od wilka.
Ten spojrzał na mnie.
-Nigdzie.-Odpowiedziała.
Nagle też zmienił postać na kota.
-Nie, już nigdy, i dasz mi wreszcie spokój?!-Warknęłam.
-Nie póki nie pójdziesz ze mną.-Powiedziała.
Chciałam uciec od Kła (tak miał na imię czarny wilk)
Nie udało mi się, wpadłam do rzeki i uderzyłam o kamień.
Krwawiłam, podszedł do mnie Kieł, z oddali dojrzałam Oatha.
(co zrobisz?)
Te zdjęcia niepotrzebne, tak naprawdę zamiast pomagać psują wizję opowiadania... Te ciągłe przemiany raczę ograniczyć, a będzie o wiele lepiej :D Coś z tego będzie ;3
OdpowiedzUsuńWiem, ale lubię wstawiać zdjęcia xD
OdpowiedzUsuń